Przetargi Przeszukaj nasze strony

Aktualności - biuletyn internetowy KPODR


Agro News

Porejestrowe Doświadczalnictwo Odmianowe

 

Dom i Rodzina > Ciekawi ludzie > Znalazłem swoje miejsce

Znalazłem swoje miejsce

 Jan Willem Hoekstra pochodzi z północnej Holandii, z regionu Fryzja. Miejsce do życia znalazł jednak w Polsce.

Jego rodzice prowadzą w Holandii do dzisiaj gospodarstwo rolne, które początkowo obejmowało powierzchnię 4 hektarów. W rodzinie było kilkoro dzieci i tato uznał, że trzeba powiększyć gospodarstwo, które obecnie liczy 50 hektarów i jak na warunki holenderskie jest zaliczane do dużych. Dodatkowo ojciec zajmował się handlem zwierzętami, w szczególności bydłem. Młody Jan Willem cały czas pracował w gospodarstwie i zdobywał doświadczenie i wiedzę. W wieku 22 lat zapragnął się usamodzielnić
i odważnie, wraz z siostrą, wyjechał do USA, by tam zapracować i kupić swoją farmę. Życie przyniosło jednak inne rozwiązanie i na prośbę ojca, po pół roku, rodzeństwo wróciło z powrotem do Holandii, by pomóc w rozwoju rodzinnego gospodarstwa. Kiedy Jan Willem skończył 27 lat uznał, że czas poszukać sobie żonę.

W latach 80-tych, kiedy w Polsce był okres przemian, Holandia bardzo zaangażowała się w pomoc charytatywną. Jan Willem usłyszał wtedy, że Polki są dobrymi żonami. Przyjechał do Polski i poprzez znajomych poznał swoją przyszłą żonę - Mariolę. Przez rok czasu młodzi spotykali się jeżdżąc do siebie nawzajem, a w 1991 roku biorą ślub i pani Mariola wyjeżdża do Holandii.

Pierwsze dwa lata wspomina nienajlepiej. Nie znała języka. Trudno było jej porozumiewać się z nową rodziną. Rozpoczęła naukę w szkole językowej, ale zanim mogła swobodnie rozmawiać, musiało upłynąć sporo czasu. Język flamandzki jest bowiem  trudny do opanowania, ale można się go nauczyć.

Państwo Hoekstra mieszkali w Holandii 4 lata, tam urodziły się ich dzieci: Sebastian i Karina, a pani Mariola pokochała Holandię, która stała się jej drugim domem.

W Holandii rolnicy niechętnie pozbywają  się swojej ziemi, nie sprzedają jej, trudno jest więc utworzyć nowe gospodarstwo, praktycznie nie ma takich możliwości. Młodzi ludzie często więc emigrują do innych krajów.

Jan Willem od lat marzył, by mieć swoje, samodzielne gospodarstwo. Myśl o wyjeździe do Polski coraz częściej go prześladowała. Kiedy przyjeżdżał tu do rodziny, słyszał, że można  wydzierżawić całe gospodarstwa rolne po byłych PGR. Wspólnie z żoną podjęli decyzję o przyjeździe do kraju.

Śladem swoich fryzyjskich poprzedników, Jan Willem chciał osiedlić się na Żuławach, jednak w efekcie trafił z rodziną do wsi Orle, w gminie Mrocza. Od 1996 roku zaczynają samodzielne gospodarowanie. Pierwsze dwa lata borykają się z przeciwnościami i trudnościami, ale to ich nie zniechęca. Oprócz tych trudnych chwil, pojawiają się chwile radości, ponieważ rodzi im się córka Julia. Są zdeterminowani, rzucają się w wir pracy. Środki finansowe, które przywieźli ze sobą angażują w ziemię i w hodowlę trzody chlewnej, jednak tradycje rodzinne skupione na hodowli bydła mlecznego, w efekcie doprowadzają do przeprofilowania gospodarstwa.

Ogromne wsparcie i pomoc finansową Jan Willem otrzymuje od ojca, który w Holandii zaciąga kredyt na swoje gospodarstwo, a za uzyskane pieniądze, zakupuje bydło dla syna. Tym sposobem w gospodarstwie pojawia się pierwsze 70 sztuk jałowic cielnych rasy holsztyno-fryzyjskiej. Pierwsze litry sprzedanego mleka, sprawiły młodym rolnikom ogromną radość i satysfakcję. Pieniądze pozyskiwane ze sprzedaży pozwalają do dziś na systematyczne rozwijanie hodowli, kolejne zakupy bydła i modernizację budynków. Do dzisiaj państwo Hoekstra zmodernizowali trzy byłe owczarnie na przestronne budynki dla bydła i wybudowali nową halę udojową.

W gospodarstwie jest już 700 sztuk bydła. Udało im się także wykupić część dzierżawionych gruntów i budynki, co sprawiło, że Jan Willem poczuł, że tu w Polsce, w Orlu znalazł swoje miejsce. Przez cały ten czas, nie zaniedbywali kontaktów rodzinnych. Kilka razy w roku wyjeżdżają do rodziny do Holandii, serdecznie goszczą też ich u siebie. Czują ich wsparcie i podporę duchową. Tradycja rodzinna, silne więzi, wzajemna pomoc, zaowocowały sukcesem Jana Willema. Dziś dumnie przechadza się po gospodarstwie
z ojcem i obaj są przekonani, że warto było poczynić odważny krok i przyjechać do Polski, że warto było ciężko pracować, by dziś z radością spoglądać na efekty.

 

Bogumił Szklarski
KPODR Minikowo

 

do góry

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

DHTML Menu / JavaScript Menu Powered By OpenCube