logo



 

 


Start Przedsiębiorczość Inne Plusy i minusy GMO
Plusy i minusy GMO PDF Drukuj Email
wtorek, 19 października 2010 09:21

W ostatnich tygodniach wzmaga się dyskusja na temat roślin i żywności GMO. Na różnych forach wypowiadają się zarówno przeciwnicy,jak i zwolennicy tej produkcji. Śledzę wypowiedzi i argumenty obu stron w tej dyskusji, chociażby z  dwóch względów; sam jestem konsumentem żywności oraz "poruszam się" wśród potencjalnych producentów żywności.

W dyskusji nad GMO podparłem się wypowiedziami kilku osób, które bardzo różnie argumentowały na rzecz "za i przeciw" żywności modyfikowanej genetycznie. Dyskusja trwa w Europie już od kilku lat, w Polsce od niedawna. Poparcie społeczne dla żywności modyfikowanej spada prawie w całej UE, np. w 1996 roku 78% Holendrów było gotowych zaakceptować uprawy i żywność GMO, a w 2005 roku poparcie to spadło do 48%. Podobnie stało się we Francji, Niemczech, Luksemburgu, Belgii, Austrii.

Argumenty za i przeciw GMO, jakie wynotowałem z prasy w roku 2008.

Za

Przeciw

Przepisy unijne: mówiące między innymi, że państwa członkowskie UE nie mogą zakazywać, ograniczać i utrudniać wprowadzania do obrotu GMO, jeśli  zostały one dopuszczone na szczeblu unijnym (chyba że dany kraj udowodni, że GMO stwarza  ryzyko dla zdrowia i środowiska-jeszcze tego nie uczyniono)

Nie znamy wyników badań na temat wpływu GMO na stan zdrowia ludzi, zwierząt, podczas gdy uprawy ekologiczne, tradycyjne (żywność) są zdrowe.
W przeszłości w starej UE były przypadki z zatrucia łańcucha żywnościowego toksynami ,dioxynami, DDT.

Z punktu widzenia producenta mogą być bardziej konkurencyjne, ze względu na niższe koszty zabiegów ochronnych (choroby ,szkodniki), paszy.

Przejście na GMO grozi bioróżnorodności, jej zubożeniu w środowisku. Ochrona bioróżnorodności, rodzimych ras i odmian jest obecnie priorytetem UE
i w PROW 2007-2013

Optują przedstawiciele sektora paszowego, duże firmy i koncerny światowe, jest silne lobowanie tych firm,
za nimi stoi nowoczesny przemysł.

Ekolodzy, producenci zdrowej, ekologicznej żywności. Przeciwnicy uważają produkcję ekologiczną za niszową, a czasem obraźliwie za "skansen".

Jest szansa na rozwój, eksportu żywności GMO na potężny rynek np. Azji a w niej do Chin (wiele setek milionów nowych konsumentów)

Jest szansa na wzrost sprzedaży żywności  ekologicznej, tradycyjnej  do UE przy  dobrej promocji tych produktów (jest  wzrost sprzedaży o 20%).

Jest szansa na tańszą produkcję np. biopaliw na bazie GMO

Rośnie coraz większy sprzeciw społeczeństw przeciwko uprawom i żywności genetycznie modyfikowanej (wg. Eurobarometru, sondaży)

Uprawy i żywność GMO mogą być tańsze  (ekologiczne droższe).

Staramy się dbać o środowisko: glebę, wodę, powietrze (gazy cieplarniane), powinniśmy dbać o organizmy żywe, które od milionów lat żyją w różnych środowiskach, ich zmienność , bogactwo jest wynikiem adaptacji do skrajnych środowisk.

W Hiszpanii, Portugalii, Irlandii, Czechach, na Litwie zwolennicy GMO przeważają nad przeciwnikami. Sondaż Eurobarometru pokazuje, że 56% mieszkańców całej Unii Europejskiej nie kupowałoby żywności genetycznie modyfikowanej, nawet, gdyby była ona wyraźnie tańsza.

Maciej Nowicki, minister środowiska, jest przeciwny GMO, jak mówi: Nie wiemy jeszcze na pewno, czy ten eksperyment nie szkodzi. Przeciwnego zdania są profesor Piotr Węgleński oraz Tomasz Twardowski. Profesor Węgleński powiedział wręcz, że jeśli żywność modyfikowana rzeczywiście by szkodziła, to z powodu wołowiny, którą zjadamy od kilku tysięcy lat powinny nam wyrosnąć rogi.

Przeciwko GMO są: Maciej Muskat z Greenpeace oraz właścicielka 20-hektarowego gospodarstwa pani Edyta Jaroszewska-Nowak, członek zarządu Ekolandu, która wymieniła szereg argumentów przeciwko GMO:

  1. Na przykładzie Kanady podaje, że tradycyjnego rzepaku już nie ma. Nasiona selekcjonowane od pokoleń, przystosowane do tamtejszych warunków klimatycznych i glebowych zostały całkowicie zanieczyszczone GMO. Rolnicy, którzy od pokoleń uprawiali rzepak, teraz nie mają już nawet praw do swobodnego dysponowania nasionami tej rośliny, ponieważ wszystkie  nasiona rzepaku stały się własnością firm biotechnologicznych, stąd wynikają opłaty licencyjne.
  2. Twierdzi, że wg danych Departamentu Rolnictwa USA zużycie pestycydów i herbicydów w przypadku upraw GMO jest większe niż dla upraw tradycyjnych.
  3. Pani Edyta pyta, czy rolnicy wiedzą, że plony roślin GMO są obecnie w USA niższe niż plony upraw tradycyjnych? Czy słyszeli, że są już zmutowane szkodniki, które stały się odporne na rzekomo owadobójcze właściwości roślin genetycznie modyfikowanych?
  4. Twierdzi, że na giełdach ceny  śruty sojowej niemodyfikowanej oscylują na poziomie wyższym jedynie od 8 do 12% niż ceny śruty GMO, wzrost ceny mieszanki paszowej nie powinien przekroczyć 3% przy zamianie śruty transgenicznej na czystą genetycznie (droższa).
  5. Rolniczka zapewnia, że rysuje się dobra przyszłość dla gospodarstw ekologicznych, zwłaszcza ze strony Niemiec, jako poważnego kupca żywności.
  6. Znawca prawa europejskiego profesor Ludwig Kramer twierdzi, że państwa członkowskie mają prawo wprowadzić restrykcje odnośnie użycia GMO na swoim terytorium w celu ochrony środowiska. Niedawno zrobił to rząd Francji, który stwierdził, że potrzebne są dalsze badania nad oddziaływaniem genetycznie zmodyfikowanej kukurydzy na zwierzęta.

W dyskusji na łamach prasy wypowiadali się również przedstawiciele przemysłu rolno-spożywczego, m.in. Piotr Kulikowski szef Indykpolu i Maciej Tomaszewicz, sekretarz generalny Izby Zbożowo-Paszowej. Obaj przestrzegali przed gospodarczymi skutkami zakazu stosowania GMO. Piotr Kulikowski uważa, że blokada produktów GMO, to szkodliwa ingerencja w życie gospodarcze wielu wytwórców i setek tysięcy pracowników, która zmarnuje wysiłek włożony w poprawę efektywności polskiego sektora rolno-spożywczego. Uważa, że w przypadku żywności, głównym powodem dla którego konsumpcja rośnie, są coraz niższe koszty produkcji. Widać to chociażby po dynamicznym wzroście spożycia  mięsa drobiowego. Uważa, że polskie, czyste, ekologiczne ale bardziej kosztowne produkty nie będą mogły liczyć na znaczący rynek w Europie. Prognozuje, że realny wzrost cen śruty sojowej w Polsce wyniesie 50-70%, co wywoła wzrost ceny paszy co najmniej o 10% i będzie to zabójcze dla konkurencyjności polskiego przemysłu. Europa jest importerem roślin białkowych, dodatkowo pogłębia się deficyt na rynku paszowym poprzez decyzje o zakazie używania mączek zwierzęcych. Pan Kulikowski twierdzi, że Polska zanotowała postęp i odnosi sukces gospodarczy w segmencie przetwórstwa rolno-spożywczego i dlaczego ma zmieniać strategię przewagi konkurencyjnej na strategię okopywania się na rynkach niszowych, która jest bardziej właściwa dla outsiderów  rynkowych, a nie dla liderów rynku?

Podsumowując powyżej zacytowane głosy w dyskusji: jako konsument chcę w miarę tanio kupować żywność, po drugie chcę mieć gwarancję, aby żywność była zdrowa i bezpieczna. Czy znajdzie się w tej materii salomonowe wyjście?

Benedykt Kirszenstein
KPODR Minikowo

W artykule skorzystałem z opracowań:
Gazeta Pomorska z  3.01.2008 r. "Straszenie genem"- Małgorzata Felińska,
Gazeta Wyborcza z 5.03.2008 r. "Dopuśćmy do głosu geny rozsądku "
- Edyta Jaroszewska-Nowak,
G.Wyb z 5.03.08 r. "Czy polskie rolnictwo ma być skansenem?
- Piotr Kulikowski,
G.Wyb. z 12.03.08r. "Polacy nie chcą GMO"- autor Konrad Niklewicz

 

 


Stworzone dzięki Joomla!. Designed by: professional joomla themes domain registration india Valid XHTML and CSS.