Pomidory nie obrodziły
W okolicach Włocławka pomidor gruntowy uprawia się od wielu lat. Dla części producentów jest to uprawa dająca podstawowe dochody w gospodarstwie.
W regionie działa kilka zamrażalni owoców i warzyw, jak również kilka zakładów produkujących przeciery pomidorowe. Niestety zakłady przetwórcze, zwłaszcza te produkujące przeciery po reformie rynku pomidorów (wprowadzenie dopłat do produkcji pomidorów gruntowych), zmniejszyły ceny o wielkość dopłaty. W tym roku ceny skupu pomidorów na przeciery mimo słabego urodzaju i zmniejszenia powierzchni upraw nie dorównały tym sprzed 6 lat (około 35 groszy za 1 kg w 2009, a 40-45 groszy w 2003 r.).
Warunki uprawy
Niestety w tym roku przebieg pogody nie rozpieszczał producentów pomidorów gruntowych, jak również i innych warzyw. Należy przypomnieć, że wiosna praktycznie do około 22 maja była sucha i dość ciepła. Przygruntowe przymrozki wystąpiły w tym roku w pierwszej dekadzie maja i raczej nie wyrządziły większych szkód w uprawie pomidorów gruntowych. Następnie tuż po wsadzeniu rozsady do gruntu zrobiło się chłodno i zaczęło padać. Taka pogoda utrzymywała się praktycznie przez cały miesiąc, a więc do 20 czerwca. Następnie zrobiło się ciepło i w dalszym ciągu wilgotno. Opady zmniejszyły się dopiero w drugiej połowie sierpnia i od tego momentu było dość ciepło z nielicznymi opadami deszczu.
Takie warunki pogodowe niestety nie sprzyjały wzrostowi i rozwojowi roślin pomidorów. W czasie chłodów panujących zaraz po posadzeniu rozsady w pole rośliny nie rosły w takim tempie jak powinny. Przyrosty masy zielonej były minimalne. Najlepiej zachowywały się rośliny posadzone na początku maja. W czasie kiedy było jeszcze ciepło po przejściu przymrozków przygruntowych, zaczął dość intensywnie rozrastać się system korzeniowy roślin. Powodem tego była dość niska wilgotność gleby. Pomidory były zmuszone do poszukiwania wody w glebie. Dlatego też poradziły sobie znacznie lepiej niż te, których system korzeniowy jeszcze niezdążył się rozbudować. Bardzo dobre efekty przyniosło stosowanie, na rośliny posadzone do 20 maja, preparatów wpływających na większy rozrost systemu korzeniowego, a jednocześnie stymulujących wzrost roślin. Takim preparatem zastosowanym przez kilku rolników był Resistim. Zastosowano 2 litry preparatu w 200 litrach wody na 1 ha trzykrotnie w odstępach 7-dniowych. Po drugim zabiegu widoczne były efekty działania preparatu. Rośliny z plantacji opryskanej w porównaniu z nie opryskanymi były ciemnozielone i zaczynały lepiej przyrastać.
Następny etap w wegetacji pomidorów w tym roku to ciepły okres
z częstymi opadami od 20 czerwca. Ciepło spowodowało, że rośliny zaczęły intensywnie rosnąć i nadrabiać małe przyrosty z poprzedniego okresu. Konsekwencje dla niektórych gospodarstw takiego stanu rzeczy były opłakane. Rośliny rosły w bardzo dużym tempie, praktycznie w ciągu 3-4 dni następowało podwojenie masy wegetatywnej. Intensywnie rosły pędy, ale niestety nie dawały odrostów bocznych. Odległość pomiędzy liśćmi wynosiła często 25-30 cm, co nie zdarzało się w poprzednich latach. Rośliny miały bardzo komfortowe warunki. Było ciepło, wody było pod dostatkiem, a zastosowane wcześniej nawozy były w zasięgu systemu korzeniowego. W tak komfortowych warunkach rośliny rosły bardzo szybko, co spowodowało zachwianie równowagi pomiędzy wzrostem wegetatywnym i rozwojem, czyli kwitnięciem. Przede wszystkim kwitnięcie było słabsze niż w poprzednich latach, grona były oddalone od siebie dość mocno, a kwiatów w gronach było mniej. Ponieważ podczas kwitnięcia było deszczowo, a wilgotność powietrza była bardzo wysoka pyłek nie osypywał się, był posklejany i niestety nie dochodziło do zapylenia kwiatów. Kwiaty opadały, a rośliny nie obciążone owocami wciąż rosły do góry. Taka sytuacja powodowała, że łan roślin stawał się coraz wyższy i trudniej było chronić go przed zarazą ziemniaka.
Przy zapylaniu bardzo dużą rolę odegrały w tym roku trzmiele. Nie wszyscy oczywiście zauważają pozytywną rolę tych owadów w procesie zapylania kwiatów pomidorów. Jednak większość tych, którzy spróbowali wykorzystać owady do zapylania twierdzą, że w kolejnych latach nie wyobrażają sobie produkcji bez trzmieli. Większa ilość owoców, owoce o większej masie i większych rozmiarach to atuty zapylania przez trzmiele.
Po połowie sierpnia pogoda zrobiła się bardziej łaskawa dla producentów pomidorów. Przestało ciągle padać, i było wciąż ciepło. Choroby przestały atakować, owoce zaczęły intensywnie przyrastać i wybarwiać się. Te z pierwszych zbiorów były bardzo złej jakości wizualnej, smakowej, a także miały bardzo niski ekstrakt. Spowodowane było to niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi. Natomiast owoce z następnych zbiorów były bardzo dobrej jakości, co przyczyniło się do bardzo dużej sprzedaży dla przemysłu zamrażalniczego, zwłaszcza odmian o owocach podłużnych.
Ochrona przed chorobami
Tak jak już wcześniej wspomniałem warunki atmosferyczne nie rozpieszczały producentów pomidorów. Na początku uprawy, jak to zwykle bywa, atakowały choroby bakteryjne, a sprzyjały temu warunki optymalne dla ich rozwoju i rozprzestrzeniania się, czyli praktycznie ciągłe zwilżenia roślin i dość niskie temperatury. Do ochrony przed bakteriozami mogą być używane preparaty miedziowe, które są preparatami kontaktowymi i są dość łatwo zmywane przez opady deszczu. Poza preparatami miedziowymi są oczywiście jeszcze wyciągi z pestek i miąższu grejpfruta. Ze względu na cenę tych preparatów nie są zbyt chętnie używane przez producentów. Jeżeli chodzi o preparaty miedziowe, aby dłużej je utrzymać na liściach roślin można używać wszelkich preparatów służących do "przyklejenia" substancji aktywnej do rośliny. Jednym z takich preparatów testowanych przeze mnie był w tym roku środek Protektor z firmy Bio Agris. Wydłuża on działanie substancji aktywnej i pozostawia ją na liściu nawet podczas opadów, które nie przekraczają 25 mm. Producenci stosujący ten preparat byli zadowoleni z jego działania do momentu, kiedy nie nastąpił bardzo intensywny przyrost masy. Niestety podczas silnego wzrostu roślin nowe przyrosty nie były niczym zabezpieczone przed infekcjami, do jakich dochodziło praktycznie co dziennie. Producenci przyzwyczajeni są do wykonywania zabiegów w cyklu jednotygodniowym, nie częściej. Taka częstotliwość nie zabezpiecza niestety nowych przyrostów przed infekcjami. Niestety, mimo bardzo częstych zabiegów z użyciem preparatu Protektor, na plantacjach były nieliczne objawy chorób bakteryjnych. Przy chorobach bakteryjnych bardzo ważna jest profilaktyka i zdrowa rozsada wysadzana w pole. Jeżeli rozsada będzie zainfekowana przez bakterie, to niestety podczas sadzenia może dojść do infekcji innych zdrowych roślin. Walka z chorobą jest wtedy utrudniona ze względu na dużą ilość źródeł następnych zakażeń.
Bardzo poważnym problemem w tym roku okazały się występujące na polu choroby zgorzelowe. Producenci często byli zdziwieni, że zgorzele występują po wysadzeniu rozsady.
Niestety warunki pogodowe były bardzo sprzyjające występowaniu tych chorób. Zainfekowane rośliny na styku łodygi z glebą czarniały, krzaki przewracały się i obumierały. Choroba występowała na glebach bardziej podmokłych, które raczej nie przesychały. Niskie temperatury jakie panowały podczas dużej wilgotności podłoża sprzyjały rozwojowi choroby. Jeszcze innym problemem były zalewiska powstające podczas intensywnych opadów lub w zasoleniach terenu. Rośliny stojące w wodzie szybko wymiękły, a także były przyczyną rozprzestrzeniania się chorób bakteryjnych i grzybowych. Jeżeli chodzi o ochronę przed chorobami zgorzelowymi w polu, to niestety nie ma zarejestrowanych preparatów do ochrony. Dlatego też w swoich zaleceniach opierałem się na preparatach polecanych podczas produkcji rozsady ewentualnie w produkcji pod osłonami.
Podstawową jednostką chorobową w uprawie pomidorów gruntowych jest zaraza ziemniaka. W tym roku spowodowała ona, że około 30-40% powierzchni plantacji zostało zaorane przez producentów. W sezonie wegetacyjnym 2009 były trzy bardzo duże infekcje tej choroby. Oprócz tego praktycznie od początku lipca do połowy sierpnia panowało bardzo duże zagrożenie tą chorobą. Jak już wcześniej wspomniałem przyrosty masy wegetatywnej były bardzo duże. Ochrona przed zarazą ziemniaka w takich warunkach nie należy do łatwych. Producenci przyzwyczaili się, że rośliny rosną równomiernie przez cały okres wegetacji (w tym roku tak nie było). Zabiegi wykonywane co 7 dni nawet preparatami systemicznymi niestety nie zapewniały ochrony przed infekcjami. Często podczas infekcji zabiegi powinny być robione co 3-4 dni. Dobrym rozwiązaniem było też prowadzenie ochrony co 5 dni preparatami o działaniu systemicznym. W tym roku bardzo dużą uwagę należało przykładać do obserwacji plantacji oraz prognozy pogody. Jeżeli nie zdążyło się zabezpieczyć plantacji przed deszczem to należało wykonać oprysk zaraz po opadzie nawet wtedy, kiedy rośliny były jeszcze wilgotne (nie mokre ociekające wodą). Tylko taki system pozwalał na utrzymanie plantacji w dobrej kondycji i rokującej na zwrot kosztów włożonych w produkcję. Niebagatelną rolę w tym roku odegrało podejmowanie decyzji o wykonaniu zabiegu konkretnymi preparatami. Duże znaczenie w ochronie przed zarazą ziemniaka miała ilość wody używanej przy opryskach. Im większe rośliny, tym więcej wody należało używać do sporządzania cieczy roboczej. Przy dużych roślinach dawka cieczy roboczej powinna przekraczać 1000 l/ha przy wykorzystaniu do zabiegów opryskiwaczy konwencjonalnych. Z mojej praktyki wynika, że producenci posiadający opryskiwacze z pomocniczym strumieniem powietrza mieli dużo łatwiej niż pozostali. Plantacje niezależnie od wielkości roślin były dopryskane (całe rośliny równo były pokryte cieczą roboczą), tak więc nie było możliwości rozwoju choroby w dolnej partii rośliny. Wykorzystując opryskiwacze PSP zużywa się zdecydowanie mniej wody (nawet 300 l/ha), można wykonywać zabieg z większą prędkością roboczą (do 12 km/h), przy większym wietrze (do 6 m/s), dlatego też zabiegi wykonywane są szybciej, dokładniej i w takim czasie, jaki odpowiada producentowi.
Czas zbiorów był zdecydowanie lepszy od reszty sezonu wegetacji. Można było zaoszczędzić na ochronie przed chorobami grzybowymi używając preparatów kontaktowych. Sucha i dość ciepła aura pozwoliła zebrać owoce dobrej jakości. Dobra jakość zapewniła większe pieniądze dla producentów, którzy mogą większą część towaru sprzedać chłodniom do mrożenia po cenie około 2-krotnie większej niż na przeciery.
Szacunkowo można określić, że plony w tym sezonie były niższe o około 30% od ubiegłorocznych. Koszty niestety były zdecydowanie wyższe nie tylko ze względu na droższe środki do produkcji, ale także na większe wydatki na ochronę przed chorobami. Taka sytuacja może wpłynąć na podjęcie decyzji czy uprawiać pomidory w przyszłym roku i dla kogo.
tekst Piotr Borczyński
KPODR Minikowo, Oddział w Zarzeczewie
XII 2009 |