Tkactwo – zanikające rzemiosło

Tkactwo należy do najstarszych rzemiosł świata. Nie sposób w krótki sposób prześledzić historię tej tak obszernej dziedziny życia człowieka. Warto jednak wspomnieć, że sztukę tę opanowali w doskonały sposób już starożytni Chińczycy, Hindusi, Japończycy, Egipcjanie, Grecy, a także Persowie, Syryjczycy i Bizantyjczycy.

Tkactwo w Polsce sięga czasów Słowian nadbużańskich i nadwiślańskich. Świadczą o tym badania archeologiczne, które wykazały, że w prasłowiańskiej religii funkcjonowała bogini Mokosz – opiekunka tkactwa. Płótno lniane było bardzo cennym towarem o znaczącej roli w gospodarce ziem państwa polskiego. Oprócz wartości użytkowych służyło ono jako środek płatniczy – miernik zasobności i dostatku. Płacono “płatami” płótna, skąd najprawdopodobniej wzięło się słowo “płacić”.

Do upowszechnienia i masowości tkactwa przyczynił się wynaleziony w Europie ok. XIV w. kołowrotek do przędzenia. Urządzenie to wraz z ręcznym warsztatem tkackim trafiło szybko do wiejskich chat i tam zadomowiło się do czasu, gdy w XVIII w. zautomatyzowano krosna i powstał potężny przemysł włókienniczy, który systematycznie zaczął wypierać tkactwo z domów.

Na terenach Polski głównym surowcem do wytwarzania tkanin był len, konopie i wełna. Ich obrabianie było powszechną umiejętnością kobiet wiejskich do dwudziestolecia międzywojennego. Włókno lniane wykorzystywano głównie do wyrobu odzieży i pościeli, z konopi robiono powrozy i worki, a z wełny wyrabiano swetry i kilimy.

Obróbka lnu charakteryzowała się bardzo długotrwałym i pracochłonnym procesem. Rośliny wyrywano z ziemi i rozścielano na polu do wyschnięcia. Następnie bijakami oddzielano torebki nasienne od słomy, którą następnie moczono przez dwa tygodnie w wodzie. Kiedy włókno zaczęło oddzielać się od słomy poddawano ją mechanicznemu procesowi międlenia i dalszego czyszczenia oraz prostowania włókien. Ostatnim etapem było czesanie, którego ilość zależna była od potrzeby otrzymania grubszej lub cieńszej lnianej przędzy.

Pozyskiwanie i obróbka wełny to zdecydowanie łatwiejszy proces. Wełna, obcięta specjalnymi nożycami do strzyżenia owiec, po praniu poddawana była gręplowaniu, czyli rozskubaniu, wyczesywaniu na grzebieniach i szczotkach.

Produkcja przędzy oraz tkanin lnianych, konopnych i wełnianych odbywała się przy pomocy tych samych narzędzi. Kołowrotek był i jest najprostszym warsztatem przędzalniczym. Jego działanie polega na różnicy prędkości jego obracalnych elementów, co powoduje skręcanie przędzy i jej nawijanie. Tkaniny wyrabiano przeważnie na warsztacie tkackim, czyli na krośnie. Spotykało się je prawie w każdej chacie. W niektórych rejonach (np. Kaszuby) przystosowywano nawet domostwa dla potrzeb tkactwa. Wielkość krosien była różna w zależności od możliwości lokalowych. Zwykle warsztat składał się ze staciwy (boki krosna), dwóch wałków: jeden do nawijania osnowy, drugi do nawijania utkanej materii, oraz z nicielnic.

Służyły one do utworzenia przesmyku (ziew) miedzy parzystymi a nieparzystymi nićmi osnowy dla ułatwienia przesuwania wątku i zaplatania go. Bardzo ważną czynnością było snucie osnowy na krośnie, czyli równoległe układanie obok siebie określonej liczby nitek o równej długości (często było to kilkadziesiąt metrów) i jednakowym naprężeniu oraz nawinięciu ich na wał osnowy. Czynność ta charakteryzowała się wysokim stopniem trudności tak dalece, że w pracach naciągania osnowy na krosno brała udział z reguły cała rodzina. Nicielnice z przewleczonymi nićmi osnowy podwieszone były parzyście na wieszakach kołowych, a dołem przywiązane do pedałów, dzięki którym tworzono ziew. Wątek przekładano przy pomocy czółenka, a płochą przybijano nitkę wątku do utkanej już części tkaniny. Po zakończeniu pracy lniane płótno rozkładało się na trawie. Pod wpływem porannej rosy i słońca dochodziło do wybielenia materiału.

Do wyrabiania materiałów w pasy używano kilku czółenek z nawiniętymi nitkami o odmiennych kolorach. Do XIX w. surowce tkackie powszechnie farbowano barwnikami naturalnymi. Kolor czerwony otrzymywano z brzozy, klonu, olchy, tarniny lub innych roślin. Swego czasu Polska była nawet eksporterem innego czerwonego barwnika wyrabianego z owadów zwanych czerwcami. Zabarwienie czarne uzyskiwano ze stosowania sadzy lub spalonych kości zwierzęcych.

Przy wyrobie tkanin ważne były sposoby układania nici wątku i osnowy, czyli tzw. sploty tkackie. Najprostszym splotem jest splot płócienny, który powstaje, gdy wątek przebiega nad jedną nicią osnowy i chowa się pod następną. Wykorzystując różnicę między grubością wątki i osnowy uzyskuje się splot rypsowy, zdobiący tkaninę wypukłymi prążkami. Innym popularnym splotem jest splot skośny zwany inaczej rządkowym. Wątek przechodzi np. pod i nad dwoma nitkami osnowy, a w następnym rzędzie przesuwa się o jedną nitkę w prawo lub w lewo. Znany jest także splot atłasowy, gdy nić wątku przeskakuje coraz to inną ilość nici osnowy, tak, że miejsca krzyżowań stają się niewidoczne.

Ze względu na ogromne bogactwo, różnorodność oraz duże wartości estetyczne warto ocalić od zapomnienia tę dziedzinę sztuki ludowej, jaką jest tkactwo. Do dzisiaj w Polsce istnieją dość silne ośrodki podtrzymywania tradycji tkackich, jak choćby na Kurpiach, Suwalszczyźnie czy Lubelszczyźnie. Co jednak zrobić, gdy nie mamy warunków do postawienia stosunkowo dużego warsztatu tkackiego w swoim domu. Najpopularniejszą metodą jest tkanie na ramie drewnianej lub metalowej, ale służyć temu może także nawet zwykły karton czy deska. Warto rozpocząć pracę od najprostszych splotów, by w miarę nabierania wprawy dojść do skomplikowanych wzorów i układów kolorystycznych. Własnymi tkaninami można przyozdobić swoje otoczenie.

 

Marlena Małek
K-PODR Minikowo