Marek Rząsa

Woda dla Kujaw

 

„Europejski Fundusz Rolny na rzecz Rozwoju Obszarów Wiejskich: Europa inwestująca w obszary wiejskie”. Materiał opracowany przez Grupę Operacyjną „Woda dla Kujaw”. Materiał współfinansowany jest ze środków Unii Europejskiej w ramach działaniu Współpraca na lata 2014-2020. Instytucja Zarządzająca Programem Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2014-2020 – Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Operacja jest realizowana w ramach Europejskiego partnerstwa innowacyjnego na rzecz wydajnego i zrównoważonego rolnictwa (EIP-AGRI).

 

W ramach działania Współpraca z PROW 2014–2020 grupa inicjatorów w 2019 roku opracowała, a w 2020 roku rozpoczęła realizację projektu pod nazwą „Innowacyjny system monitoringu i prognozowania agrometeorologicznego oraz operacyjnego planowania nawodnień w gospodarstwach rolnych na Kujawach”, w skrócie nazywanego „Woda dla Kujaw”.

W skład konsorcjum (grupy operacyjnej) weszli następujący uczestnicy: jako wiodący (lider) Instytut Technologiczno-Przyrodniczy – Państwowy Instytut Badawczy w Falentach (ITP-PIB) oraz partnerzy: Uniwersytet Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy (UKW), Kujawsko-Pomorski Ośrodek Doradztwa Rolniczego w Minikowie (KPODR) oraz 3 rolników z Kujaw: Łukasz Busse z Tarnowa koło Kruszwicy, Jacek Drwęski z Kobylnicy koło Chełmc oraz Marcin Łada z Kruszy Duchownej koło Inowrocławia.

 

  

  

W prace projektowe zaangażowanych jest wiele osób, a projektem kieruje pani dr Wiesława Kasperska- Wołowicz z ITP-PIB Falenty Oddział w Bydgoszczy.

Z problemem niedoboru wody opadowej ma do czynienia każdy uprawiający rośliny polowe na terenie Kujaw. Deficyt wody niezbędnej roślinom do osiągnięcia optymalnego plonu coraz częściej pojawia się w okresie wegetacji roślin, jak i w okresie pozawegetacyjnym i dotyka znacznego obszaru Polski. Klimatyczny bilans wodny w okresie wegetacyjnym w Polsce opracowany przez IUNG-PIB Puławy pokazuje, że problem niedoboru wody pochodzącej z opadów atmosferycznych dotyczy całego środkowego pasa kraju, a największy deficyt wodny mają Wielkopolska, Kujawy i duża część Mazowsza (rys. 1). ITP-PIB Falenty wskazuje, że największe zapotrzebowanie na nawodnienia w naszym regionie występuje w części południowej, na obszarze Kujaw (rys. 2). Także w obecnym roku po pierwszych trzech miesiącach mamy już poważny problem suszowy w naszym województwie, co nie rokuje dobrze dla plonów.

 

Rys. 1. Klimatyczna bilans wodny od 1 kwietnia do 30 września w Polsce.
Żródło: IUNG-PIB Puławy   

 

 

Rys. 2. Przestrzenny rozkład potencjalnych potrzeb nawodnień w województwie kujawsko-pomorskim w okresie wegetacyjnym (kwiecień – wrzesień).
Źródło: ITP-PIB, L. Łabędzki, 2017

 

Potrzeba opracowania narzędzia pomocnego dla rolników wynikała z opisanego wyżej niedoboru/deficytu wody opadowej dla Kujaw, tak aby mogli oni w swoim gospodarstwie monitorować warunki wilgotnościowe i reagować na suszę w odpowiednim momencie i w racjonalny sposób. Także zdjęcia poniżej potwierdzają pilną potrzebą podejmowania działań ochronnych.
 

  

  
 

Zdjęcia pokazują erozję wietrzną i jej skutki jako efekt braku wilgoci w glebie nie osłoniętej przez rośliny czy mulcz. Zdjęcia wykonano 7 kwietnia 2022 r na Kujawach w okolicy Kruszwicy i Chełmc.
 

Celem projektu jest opracowanie i wdrożenie w gospodarstwach innowacyjnego systemu wspomagającego podejmowanie decyzji (SWD) w gospodarstwie rolnym, w nawadnianiu i racjonalnym gospodarowaniu wodą (kiedy i ile nawadniać). Po pomyślnym przetestowaniu i wdrożeniu w gospodarstwach członków grupy operacyjnej zakłada się, że system będzie przygotowany do zastosowania na większym obszarze Kujaw. Będzie to narzędzie doradcze pomagające użytkownikowi w bieżącym planowaniu prac agrotechnicznych, w szczególności nawadniania roślin uprawnych oraz krótkoterminowego prognozowania potrzeb nawadniania (na najbliższe 3-5 dni). Korzystanie z niego pomoże użytkownikowi oszacować terminy i wielkości dawek nawodnieniowych w zależności od aktualnych potrzeb wodnych roślin, uwarunkowanych stanem ich wzrostu i rozwoju, warunkami meteorologicznymi i rodzajem gleby. Korzystanie z tego narzędzia przez rolników stosujących nawodnienia powinno umożliwić bardziej efektywne i oszczędne wykorzystanie wody do nawadniania, tym bardziej, że zasoby wód gruntowych i powierzchniowych do nawodnień są ograniczone i trzeba z nich korzystać w sposób racjonalny. Powinno to również przyczynić się do wzrostu zainteresowania rolników inwestycjami w systemy nawadniające i infrastrukturę pozwalającą na zatrzymanie wody opadowej w glebie jak najdłużej.

Prace podjęte w ramach projektu prowadzone są z wykorzystaniem modelowania matematycznego i technik informatycznych, polegają na tym, że: specjaliści ITP-PIB oraz UKW poprzez opracowania naukowe stworzyli modele i aplikacje do systemu wspomagania decyzji, natomiast KPODR oraz rolnicy biorą udział w ich praktycznym zastosowaniu poprzez testowanie i wdrażaniu systemu do praktyki – działanie systemu sprawdzane jest na konkretnych uprawach w gospodarstwach rolników.

 

  

W około 100 hektarowym gospodarstwie pana dr Marcina Łady w Kruszy Duchownej koło Inowrocławia zlokalizowana jest stacja meteorologiczna (pracująca w sieci stacji ITP-PIB). Rolnik uprawia głównie pszenicę, kukurydzę i buraki cukrowe. Stara się nawadniać swoje pola i chciałby poprawić efektywność nawodnień, obniżyć koszty, zwiększyć wydajność oraz oszczędzać wodę ze studni głębinowej.

 

  

Pan Jacek Drwęski z Kobylnicy koło Chełmc na ponad 50 ha uprawia pszenicę, buraki cukrowe i ćwikłowe, kukurydzę oraz cebulę stosując także nawodnienia. Na terenie gospodarstwa również zlokalizowana jest stacja meteo, a rolnik dzięki udziałowi w Projekcie nabył także nowy sprzęt do nawodnień. Rolnik jest bardzo zainteresowany zarówno efektywnością nawadniania, jak i poprawą jakości produktów oraz jak się wyraził, aby nie prowadzić nawodnienia „na chybił-trafił”.

 

  

Także pan Łukasz Busse z Tarnowa koło Kruszwicy, na prawie 50 ha uprawia pszenicę, kukurydzę, buraki cukrowe, cebulę, marchew, pietruszkę i brokuła z możliwością deszczowania. I bardzo jest zainteresowany tym, aby być pewnym kiedy i ile powinien nawadniać swoje plantacje.

 

Prace zaplanowano na dwa lata z uwzględnieniem dwóch sezonów wegetacyjnych do kalibracji i weryfikacji modeli, testowania poszczególnych modułów i całego systemu. Do realizacji operacji wymagane były dane historyczne z regionu Kujaw (średnie i sumy dobowe opadów, temperatury itp.) i obejmowały co najmniej okres z ostatnich 30 lat. Dane z tego okresu stanowiły podstawę porównawczą do analiz meteorologicznych i agrometeorologicznych. Oprócz tego stworzono konieczne bazy danych roślinnych i glebowych, obejmujących m.in. kalendarz fenologiczny roślin i właściwości retencyjne gleb. Opracowywany system i jego moduły są aktualizowane w sposób ciągły o bieżące dane meteorologiczne i wilgotności gleby uzyskane z prowadzonych pomiarów i krótkoterminowych prognoz meteorologicznych oraz o aktualne dane pomiarowe. Opracowany system pozwoli na określanie bieżących potrzeb wodnych roślin uprawnych i wyznaczenie okresów, gdy niedobór wody ma decydujący wpływa na plon.

Mówiąc prościej rolnik ma mieć możliwość stałego monitorowania zarówno warunków meteorologicznych na obszarze sąsiadującym z jego polami oraz stanu uwilgotnienia gleby pod uprawami, jak również oszacowania bieżących potrzeb nawodnieniowych tych roślin w perspektywie 3 – 5 dni. Jak będzie się sprawdzać system okaże się niebawem. Trzeba jednak pamiętać, że to początek działań w tym zakresie i projekt na pewno musi być rozwijany i to szybko. Jest ku temu kilka przesłanek: szybko pogłębiające się deficyty wody w regionie, konieczność opracowania modeli i SWD dla większej grupy roślin uprawnych i różnych typów gleb, a także włączenie do systemu aplikacji mobilnych telefonii komórkowej.

Na początku czerwca br. planowane są warsztaty na których opisani powyżej rolnicy oraz grupa zainteresowanych innych rolników i doradców przetestują pierwsze efekty pracy. Natomiast podsumowanie i przedstawienie efektów dwuletnich prac całego projektu nastąpi podczas konferencji, która odbędzie się 14 czerwca br. w Centrum Transferu Wiedzy i Innowacji im. Leona Janty-Połczyńskiego w Minikowie. Zainteresowanych zapraszamy na godz. 10.00.

 

Opracowanie:
dr inż. Wiesława Kasperska-Wołowicz, ITP-PIB, Oddział w Bydgoszczy
Marek Radzimierski, KPODR w Minikowie, Oddział w Przysieku

Zdjęcia:
Marek Rząsa
Łukasz Busse

 

 

 

 

Wysialiśmy przewódki żyta w Minikowie

W ubiegłym sezonie opisaliśmy efekt siewu przewódkowego wykonanego w Grubnie na kolekcji odmian Kujawsko-Pomorskich Dni Pola 2021. Temat przewódek jest rozważany przez rolników gdy występują problemy suszowe w zbożach jarych. Późną jesienią jest więcej wilgoci w glebie, a po zimie na przedwiośniu i wczesną wiosną wody raczej nie brakuje. Do tego dochodzi lepsze ukorzenienie i zdecydowanie mniejsza presja ze strony chorób i szkodników. Z drugiej strony, nikt nie może być pewny, jaka będzie pogoda jesienią i czy uda się we właściwym terminie zasiać przewódkę. To zima i jej cechy są ryzykiem, które skutecznie wstrzymuje powszechne stosowanie siewów przewódkowych. Czy słusznie – tego nikt nie wie.

Choć w zeszłym sezonie uzyskaliśmy jednoznaczne wyniki plonowania, z których wynikało, że siew przewódkowy żyta jarego dał bardzo dobre rezultaty w stosunku do siewu wiosennego, jednak nie odnieśliśmy go do (opóźnionego do terminów przewódkowych) siewu żyta ozimego. Ten efekt spróbujemy zaobserwować w tym sezonie w Minikowie.

Na kolekcji odmian przygotowywanej do Kujawsko-Pomorskich Dni Pola w Minikowie przygotowaliśmy demonstracje, gdzie obok przewódek trzech odmian jarych żyta w terminie przewódkowym, wysialiśmy także żyto ozime odmiany Horyzo. Wyniki opublikujemy po zbiorach. Poniżej prezentujemy kilka aktualnych ujęć z pola

W tym sezonie, podobnie jak w roku ubiegłym, otrzymaliśmy od Hodowli Roślin Smolice trzy odmiany żyta jarego: SM ANANKE, SM ELARA i Bojko. Wysialiśmy także żyto ozime HORYZO dla porównania (także w terminie przewódkowym).

   

 

Fot. Żyto jare ANANKE, od lewej siew przewódkowy, siew wiosenny, roślina przewódkowa i roślina siewu wiosennego.

 

   

Fot. Żyto ozime HORYZO siew przewódkowy (fot. z lewej), żyto jare Bojko siew jesienny i wiosenny.

 

 

   

Fot. Żyto jare ELARA, od lewej siew jesienny, siew wiosenny, rośliny przewódkowe i siewu wiosennego.

Siew przewódek żyta jarego w Grubnie nastąpił stosunkowo wcześnie – 15 października. W tym sezonie żyto jare w Minikowie wysiano 21 października (przewódki i Horyzo) oraz wiosną 22 marca. Jak się okazało warunki wschodów, podobnie jak w roku ubiegłym, dla przewódek okazały się bardzo dobre i dlatego wschody były bardzo udane. Ponieważ zima była łagodna to również przezimowanie było bardzo dobre. Żyto przewódkowe, choć później wzeszło, praktycznie dogoniło żyto populacyjne i morfologicznie upodobniło się do niego, to znaczy wygląda podobnie jak większość odmian żyta ozimego. Natomiast żyto jare wysiane wiosną wygląda standardowo tak jak zboża jare. Różnice morfologiczne są stosunkowo duże, co widać na zdjęciach powyżej.

Jaki będzie efekt końcowy okaże się po zbiorach. Przypomnę tylko, że w ubiegłym sezonie w Grubnie siew przewódkowy bardzo korzystnie wpłynął na ilość kłosów, masę 1000 ziaren, na sztywność źdźbeł, a plony były wyższe od 30% do 90% w tamtych warunkach (wiosną wystąpiła susza). We wszystkich elementach plonu siew wiosenny silnie ustępował przewódkom. Natomiast żadna przewódka nie była lepsza od siewu żyta populacyjnego wysianego w terminie optymalnym. Pozostaje jedynie pytanie: czy opóźniony siew żyta ozimego populacyjnego będzie dorównywał przewódce czy może będzie lepszy?. Właśnie odpowiedź na to pytanie chcemy uzyskać.

Zapraszamy do Minikowa na Kujawsko-Pomorskie Dni Pola, które odbędą się w dniach 2-3 lipca 2022. Kolekcja będzie oznakowana, a po zbiorach na stronie internetowej www.kpodr.pl w zakładce relacje oraz we Wsi Kujawsko-Pomorskiej, opiszemy rezultaty tej demonstracji.

Zapraszamy do korzystania z usług i demonstracji przygotowanych przez KPODR Minikowo

 

Opracowanie:
Marek Radzimierski

Zdjęcia:
Josip Zubac

KPODR w Minikowie

Lustracja rzepaku i pszenicy na demonstracjach po zimie

W dniu 8 kwietnia na polach demonstracyjnych dokonano lustracji pod kątem przezimowania i stanu zdrowotnego roślin. Lustracje przeprowadził specjalista KPODR Marek Radzimierski, przy udziale rolnika Michała Sadowskiego na plantacji rzepaku ozimego w Wybczyku (gmina Łubianka) oraz Jana Grodzickiego na polu obsianym pszenicą ozimą w Gostkowie (gmina Łysomice).

 

 

Na demonstracji widać już różnice między poszczególnymi odmianami. Rzepak przezimował bardzo dobrze. Kondycja roślin bardzo dobra, choć jeszcze widoczne przebarwienia świadczyły, że rośliny przez niskie temperatury i brak opadów miały problem z pobraniem odpowiedniej ilości azotu.

 

 

Na roślinach widać wyraźnie występowanie suchej zgnilizny kapustnych co jest właściwie normalne o tej porze. Pogoda jednak miała bardzo duży wpływ na szkodniki, których praktycznie nie widać. Zimno i wiatry oraz susza znacznie ograniczyły ich występowanie.  

 

 

Korzenie są zdrowe i silnie rozbudowane. Zaskoczyła rolnika faza rozwojowa, okazało się, że na głównym pędzie jest już pąk rozwarty.

 

Na tej demonstracji pięciu odmian rzepaku ozimego, przekazanego przez firmy Rapool Polska Sp. z o.o. i HR Smolice Sp. z o.o. Grupa IHAR, rolnik zastosował już dwukrotnie nawożenie azotowe RSM po 200 kg/ha oraz siarczan magnezu 7-wodny 10 kg/ha. Rolnik stwierdził także w żółtym naczyniu w połowie marca ponad 20 sztuk chowacza brukwiaczka i w dniu 17 marca wykonał zabieg insektycydem Inazuma 130 WG 0.25 kg/ha. To był jedyny oblot do tej  pory.

Zastosowano także na każdy hektar dokarmianie mieszaniną składającą się z następujących preparatów nawozowych: Plonwit Opty 4 kg + Bormax 1,5 l + Mikrowit Mangan 1 l.

Rośliny ośmiu odmian pszenicy ozimej (przekazanej przez HR Smolice Sp. z o.o., HR Strzelce Sp. z o.o. oraz Danko HR Sp. z o.o.) wysianej w Gostkowie także bardzo dobrze przezimowały. Widać coraz wyraźniej różnice odmianowe. Rośliny kończą krzewienie, a na dolnych liściach widoczne objawy septoriozy.

 

 

Pszenice kończą krzewienie i są w dobrym stanie choć widać wyraźnie różnice morfologiczne. Stan zdrowotny bardzo podobny.

 

 

Najbardziej zaawansowana w rozwoju jest pszenica – orkisz. Pozostałe odmiany maja po trzy rozkrzewienia. Na liściach dolnych większości odmian widać objawy septorioz, które pojawiły się już jesienią.

 

Pszenica także została już zasilona azotem dwukrotnie. Pierwsza dawka azotu w ilości ok. 57 kg/ha została zastosowana trzeciego marca (Pulmix 28,4 N). Drugą taką samą dawką wysiano na początku kwietnia. Zastosowano także na początku marca 100 kg/ha KornKali (40% K2O + 6% MgO + 4% Na2O + 12,5% SO3).

Ogólnie stan ozimin jest dobry.

 

 

Opracowanie:
Marek Radzimierski
Główny specjalista ds. zbóż  
KPODR w Minikowie O/Przysiek

Zdjęcia:
Marek Rząsa

Lekcja w Grubnie na sali i w polu

Grubno, to miejscowość znana od wielu lat w naszym regionie przynajmniej z dwóch powodów. Przez 25 lat było to miejsce organizacji wielkiej polowej imprezy pod nazwą Kujawsko-Pomorskie Dni Pola, które od tego roku na stałe zostały przeniesione do Minikowa. Drugi powód wynika z faktu, że funkcjonuje tu od dawna Zespół Szkół Centrum Kształcenia Zawodowego – duża szkoła średnia, która kształci uczniów m.in. w kierunkach rolniczych.

Przez wiele lat specjaliści KPODR Oddziału w Przysieku współpracowali ze szkołą przekazując wiedzę teoretyczną i praktyczną kolejnym pokoleniom młodych rolników. Stała współpraca dotyczyła także organizacji kolejnych dni polowych, gdzie uczniowie nie tylko pomagali przy obsłudze dwudniowej imprezy, ale przede wszystkim pod opieką nauczycieli zawodu oraz specjalistów KPODR i pracowników Zakładu Rolnego Grubno wykonywali szereg prac polowych, zwłaszcza siewów i zabiegów pielęgnacyjnych. Często na prowadzonej na tym polu kolekcji odmian roślin uprawnych odbywały się także zajęcia lekcyjne, szkolenia i warsztaty polowe dla uczniów szkoły, a także rolników i doradców rolnych.

Trzeba jednak podkreślić, że po przeniesieniu Kujawsko-Pomorskich Dni Pola do Minikowa w szkole w Grubnie i na polach Zakładu Rolnego Grubno nadal odbywają się lekcje dla uczniów. To efekt współpracy KPODR podejmowanej ze szkołami rolniczymi z regionu. Specjaliści branżowi Ośrodka nadal pomagają w szkoleniach, organizacji lokalnych wystaw, targów czy warsztatów.

17 marca takie właśnie szkolenie odbyli uczniowie ZS CKZ Grubno, które przeprowadził na zaproszenie nauczyciela zawodu Honoraty Ostrowskiej specjalista ds. zbóż KPODR – Marek Radzimierski. Część teoretyczna dotyczyła głównie nawożenia i integrowanej ochrony na wczesnych etapach rozwoju zbóż.

W części praktycznej zajęto się oceną przezimowania oraz wpływu agrotechniki i pogody na przezimowanie, przy czym oceniano rośliny w kontekście nawożenia i potrzeb ochrony. Lustrację zbóż ozimych i rzepaku ozimego przeprowadzono na poletkach demonstracyjnych Zakładu Rolnego w Grubnie.

 

 

 

Na polu stwierdzono oznaki braków pokarmowych, zwłaszcza azotu i fosforu, które rozkładają się bardzo nierównomiernie. Ustalono, że przyczyny braków pokarmowych są związane z niskimi temperaturami gruntu (przymrozki nawet do -7°C), bardzo suchą pogodą oraz przyoraniem słomy przed siewem rzepaku. Na zbożach uczniowie zauważyli żółknięcie liści, szczególnie wyraźne na jęczmieniu ozimym. Po bliższym zapoznaniu się z pobranymi próbkami roślin zaobserwowano, że wiele z nich nosi oznaki chorób. Na pszenicach widać było oznaki septorioz, brunatnej plamistości liści oraz mączniaka, ale uszkodzonych liści było mało. Natomiast na jęczmieniu ozimym, który jest mniej odporny na mróz, więcej liści jest pożółkłych (na zdjęciu powyżej) znaleziono oznaki porażenia mącznikiem i siatkową plamistością liści.

 

  

 

 

Opracowanie:
Marek Radzimierski
Główny specjalista ds. zbóż  
KPODR w Minikowie O/Przysiek

Zdjęcia:
Honorata Ostrowska
 

XXX Forum Pszczelarzy

 

Forum Pszczelarzy ma już 30 lat. W sobotę 26 marca po raz pierwszy w Minikowie na terenie Kujawsko Pomorskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego spotkało się grono fachowców zajmujących się pszczołami w regionie toruńskim. Miejscem forum było CENTRUM TRANSFERU WIEDZY I INNOWACJI im. Leona Janty-Połczyńskiego. Dotychczas impreza ta tradycyjnie odbywała się także w KPODR, ale w Oddziale w Przysieku, jednak znaczące zmiany jakie wystąpiły w związku z pandemią oraz wojną na Ukrainie i powstałym problemem uchodźczym spowodowało, że nie było możliwe wykorzystanie dotychczasowych obiektów Przysieka do organizacji tego typu imprezy.

Oczywiście bardzo dobre warunki jakie w występują w Minikowie pozwoliły na sprawne przeprowadzenie forum organizowanego przez Regionalny Związek Pszczelarzy w Toruniu.

Imprezie patronowali Wojewoda Kujawsko Pomorski Mikołaj Bogdanowicz i Marszałek Województwa Kujawsko Pomorskiego Piotr Całbecki. Przedsięwzięcie dofinansowane było ze środków UE w ramach Schematu II Pomocy Technicznej „Krajowa Sieć Obszarów Wiejskich” Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2014-2020.

Jubileuszowe Forum rozpoczęło się od występu Chóru Męskiego „Copernicus”, jednego z najstarszych działających nieprzerwanie amatorskich chórów męskich na Pomorzu. Założycielem i pierwszym dyrygentem był prof. Roman Grucza. Obecnie zespół prowadzi Pan Paweł Jankowski.

Po koncercie, Prezes Regionalnego Związku Pszczelarzy w Toruniu Pan Tadeusz Dussa otworzył XXX Forum Pszczelarzy. Uczestników powitali także Zastępca Dyrektora KPODR w Minikowie dr Ryszard Zarudzki, oraz Wiesław Czarnecki Dyrektor Departamentu Rolnictwa i Geodezji Urzędu Marszałkowskiego Województwa Kujawsko-Pomorskiego.

Forum składało się z  części wykładowej i kiermaszowej. Głównym wykładowcą był prof. dr hab. Mariusz Gagoś z UMCŚ w Lublinie, który wygłosił 2 referaty. „W jaki sposób skutecznie chronić pszczoły przed neonikotynoidami” oraz „Jakość wosku pszczelego – wpływ na zdrowie pszczół”. Zaiteresowanie słychaczy było bardzo duże. Na koniec wystąpił Pan Adrian Stankiewicz z KPODR Oddział w Zarzeczewie i przedstawił temat „Charakterystyka matek pszczelich linii Kujawska".

W trakcie całego Forum przed budynkiem Centrum Konferencyjnego odbywał się kiermasz sprzętu i wydawnictw o tematyce pszczelarskiej. W kiermaszu wzięły udział różne firmy branży pszczelarskiej, a KPODR w Minikowo na swoim stoisku uruchomił punkt informacyjny o prowadzonej działalności pszczelarskiej przez Oddział w Zarzeczewie.

 

 

Tekst:
Marek Radzimierski

Zdjęcia:
Marek Rząsa

Pierwsze zagrożenia dla zbóż i rzepaku

Jesienią w naszym regionie oziminy wyglądały bardzo dobrze i dobrze. Warunki pogodowe sprzyjały zasiewom, pod dostatkiem było wilgoci. Także wejście w zimę było stosunkowo łagodne, pojawił się śnieg, mrozy nie były zbyt duże. Ale już lustracje wykonane jesienią i w połowie zimy pokazały, że nie wszędzie będzie łatwo. Jesienią na wielu, zwłaszcza wcześniej sianych polach, można było zaobserwować drobne uszkodzenia wywołane chorobami i szkodnikami. Tak się dzieje, gdy są sprzyjające warunki do ich rozwoju – przedłużająca się jesień przy częstych opadach, które nie muszą być duże, a tak właśnie było. Stosunkowo ciepła i bardzo długa jesień, a następnie dość łagodna zima przyniosła trochę problemów.

W rzepaku jak zawsze po zimie, można spodziewać się suchej zgnilizny kapustnych oraz pustych placyków po zniszczonych roślinach, które zmarzły ze względu na uszkodzenia wywołane przez śmietkę kapuścianą czy drobne wymokliska. Rzepak w tym sezonie powschodził bardzo dobrze i dobrze, nie było widać suszy na polach, choć w głębszych warstwach wilgoci za dużo nie ma. Na większości pól udało się zgromadzić tyle wilgoci w warstwie wierzchniej gleb, aby wszystkie nasiona skiełkowały jednocześnie. Inaczej niż miało to miejsce w sezonie ubiegłym, w którym – przypominam – wschody na plantacjach były nierówne i pojawiały się od sierpnia do końca października. Bardzo ciepłe dni i chłodne noce oraz duże nasłonecznienie powodują, że szkodniki, takie jak chowacz brukwiaczek czy pchełki, wychodzą „na raty” i trudno jest uchwycić moment najlepszy do ochrony. Żółte naczynia wystawione już w połowie lutego to bardzo dobry sposób obserwacji nalotów. Początkowo stwierdza się zazwyczaj pojedyncze chrząszcze po 3 dniach, ale wystarczą 2-3 noce bez przymrozków, z temperaturą powyżej 10oC w dzień, by stwierdzić w naczyniu po kilkadziesiąt chrząszczy chowacza.

 

   

Na rzepaku po zimie zawsze występują oznaki suchej zgnilizny kapustnych oraz występuje pierwszy i jeden z najważniejszych szkodników – chowacz brukwiaczek (na zdjęciu). Dlatego koniecznie trzeba go monitorować przy pomocy żółtych naczyń.
 

Taki intensywny nalot obserwowaliśmy w ubiegłym sezonie. Miejmy nadzieję, że dzięki niskim nocnym temperaturom uszkodzenia przez chowacza nie będą zbyt duże. Na wielu plantacjach wczesne wykonanie zabiegu jest niezbędne i należy go wykonać jak tylko się ociepli, zwłaszcza w nocy. Uwaga – nie wszędzie jest duże nasilenie tego szkodnika.

 

Pożółkłe liście to oznaka chorób na zbożach ozimych. Szczególnie dużo oznak chorobowych widać było już w środku zimy w jęczmieniu ozimym i niektórych odmianach pszenic, zwłaszcza sianych wcześnie. 

 

W tym sezonie warunki pogodowe na razie sprzyjają dobremu rozwojowi roślin zbożowych, choć wydawało się, że może być nieco gorzej lub podobnie, jak w ubiegłym roku. Widać jednak wyraźnie żółknące liście na niektórych plantacjach i nie zawsze jest to objaw braku azotu. Silne przymrozki nocami od -5oC nawet do -9oC przy silnym nasłonecznieniu w ciągu dnia mogą powodować zamieranie liści, zwłaszcza tych, które uszkodzone zostały już jesienią przez choroby grzybowe, takie jak brunatna plamistość liści (DTR), septoriozy i mączniak. Dodatkowo warunki sprzyjały chwastom i dużo trudniej będzie je zwalczać. Uszkodzone liście szybko odbarwiają się i usychają. Ze względu na silne przymrozki wykonywanie zabiegów herbicydowych i grzybobójczych często jest niemożliwe lub bardzo ograniczone. Jak zawsze najsilniej zainfekowany jest jęczmień ozimy i to na ten gatunek musimy zwrócić uwagę. Jak najszybciej trzeba wykonać zabieg fungicydowy (jak tylko się ociepli) nie czekając do fazy strzelania w źdźbło – to bardzo ważne. Generalnie podczas lustracji, stwierdza się na niektórych odmianach pszenic nawet 50-60% porażonych roślin chorobami wskazanymi wyżej. W tym roku szybka ochrona przed chorobami od końca krzewienia – do fazy 2 kolanka, strzelania w źdźbło będzie konieczna praktycznie na wszystkich plantacjach zbóż ozimych.

W tym sezonie zalecamy bezwzględnie nie tylko stałą obserwację plantacji zbóż ozimych, szczególnie jęczmienia ozimego oraz pszenicy ozimej pod kątem chorób, ale także szybką reakcję, czyli możliwie szybkie zastosowanie zabiegu fungicydowego (najlepiej preparatem systemicznym) w fazie krzewienia w jęczmieniu ozimym oraz na początku strzelania w źdźbło, najpóźniej do 2 kolanka w pszenicach i w pszenżycie. Choroby te powoli przenoszą się na wyższe liście. Decydują o tym warunki pogodowe – brak wilgoci wstrzymuje zagrożenie i może się wydawać, że nie jest duże, ale to błąd – przekonamy się o tym, zwłaszcza gdy spadną deszcze i zrobi się ciepło. Rozwój chorób przy braku ochrony gwałtownie przyspiesza. Główne choroby to brunatna plamistość liści, septoriozy i mączniak. Poniżej krótkie przypomnienie na bazie danych IOR Poznań o tych chorobach. Mączniaka, ze względu na jego mniejszą szkodliwość wczesną wiosną, opiszemy nieco później.

Brunatna plamistość liści zbóż pszenicy występuje we wszystkich fazach rozwojowych roślin zbożowych (pszenica, pszenżyto, żyto, rzadziej w jęczmieniu). Pierwsze objawy choroby występują na roślinach już w okresie wschodów, grzyb może powodować zgorzel siewek, następnie objawy porażenia widoczne są już jesienią w fazie krzewienia, na liściach. Początkowo uwidocznia się to w postaci małych, owalnych, brunatnych plam wielkości 3 mm, otoczonych chlorotyczną obwódką. Wiosną choroba przenosi się coraz wyżej, plamy powiększają się często powodując zamieranie liści. W centralnej części plamy może być widoczna czarna plamka z białym punktem w środkowej części. Porażone liście zaczynają żółknąć. Na starszych roślinach plamy mają podobny kształt. Po wykłoszeniu w środkowej części plew widoczne mogą być małe owalne plamy wielkości 1-2 mm o barwie brązowej. Niekiedy na porażonych roślinach liście szybko żółkną, a na liściach można stwierdzić niewielkie mało wyraźne brązowo-brunatne plamy.

 

 

Typowe objawy brunatnej plamistości na liściach jesienią (po lewej), gdy zlewają się – wyglądają jak oznaki septoriozy (po prawej).

 

Zazwyczaj jesienią nie prowadzi się obserwacji pod kątem tej choroby, choć jak pokazują doświadczenia ostatnich kilku lat, objawy na liściach wskazują czasami, że to patogen sprawca brunatnej plamistości. Wtedy wiosną, w fazie krzewienia (BBCH 21-29) oraz od fazy 1 kolanka do fazy kłoszenia (BBCH 31-65), koniecznie należy prowadzić obserwacje na plantacjach zbóż, poszukując charakterystycznych plam na liściach lub kłosach wywołanych przez chorobę. Próg ekonomicznej szkodliwości to 10-20% ocenianych roślin z pierwszymi objawami choroby na liściach i utrzymująca się duża wilgotność (około 90% wilgotności względnej powietrza).

 

 

Objawy septoriozy paskowanej liści można najszybciej zauważyć już jesienią na końcówkach najstarszych liści.

 

Odrębnym problemem są septoriozy, ponieważ zazwyczaj mamy do czynienia z dwiema formami tej choroby i nie jesteśmy pewni na wczesnym etapie, która to forma, dlatego poniżej podaję opis obu septorioz.

Septorioza paskowana liści pszenicy (S. tritici) występuje we wszystkich fazach rozwojowych rośliny. Pierwsze objawy choroby na roślinach występują w fazie krzewienia, na liściach w różnych ich częściach. Najsilniejszemu porażeniu ulegają liście starsze, co prowadzi do ich przedwczesnego zamierania. Stopniowo choroba przenosi się na liście rosnące coraz wyżej. Początkowo pojawiają się małe, owalne, chlorotyczne plamy pomiędzy nerwami liścia. Po krótkim czasie plama powiększa się i jest barwy szaro-zielonej. W późniejszych fazach rozwojowych plamy są podłużne, położone obok siebie, barwy brązowej lub brunatnej. Plamy układają się w charakterystyczne paski na powierzchni blaszek liściowych, ale zainfekowane mogą być także pochwy liściowe. Na starszych roślinach plamy mają często kształt nieregularnych prostokątów z nekrozami obejmującymi znaczną jej część, ponieważ plamy łączą się ze sobą. Zabieg wiosną wykonuje się w fazie strzelania w źdźbło (BBCH 30), gdy jest 10-20% porażonej powierzchni liścia podflagowego lub 1% liści z owocnikami.

 

Objawy septoriozy plew na liściach różnią się istotnie od septoriozy paskowanej.

 

Septorioza plew pszenicy – jedna z najgroźniejszych chorób wywoływana jest przez grzyb, który zimuje na resztkach pożniwnych. Zimuje także w okrywie owocowo-nasiennej porażonych ziarniaków zbóż i traw, na siewkach porażonych jesienią zbóż oraz na obumarłych chwastach jednoliściennych. Wiosną zarodniki zakażają pszenicę ozimą i jarą. Zakażenie z porażonego ziarna następuje już w czasie kiełkowania. W czasie wegetacji dochodzi do wielokrotnych infekcji wtórnych zarodnikami konidialnymi. Choroba występuje w większym nasileniu po łagodnej zimie i wilgotnych latach o zwiększonej ilości opadów. Warunkiem wystąpienia silnego zakażenia jest utrzymywanie się wilgoci na liściach przez 3-6 godzin przy temperaturze 20-24oC. Patogen ten rozprzestrzenia się w dużym stopniu przez konidia z rozpryskującymi się kroplami deszczu. W korzystnych warunkach rozwój choroby następuje po 7-14 dniach inkubacji grzyba.

Pierwsze symptomy można obserwować już na siewkach, chociaż są one nieco wyraźniejsze na roślinach starszych. Grzyb Septoria nodorum poraża wiosną dolne liście roślin. Następnie patogen przenosi się na górne liście, dokłosie i kłos. Plamy mają początkowo żółto-zieloną barwę, a następnie brązowieją i przybierają kształt zbliżony do soczewkowatego. Starsze plamy są przeważnie jasnobrązowe, zlewają się i mogą obejmować także pochwy liściowe. Na powierzchni plam mogą pojawiać się słabo widoczne piknidia, z których w czasie wilgotnej pogody wydostają się różowe lub cieliste kropelki kleistej cieczy zawierające zarodniki grzyba. Mimo że jest to jedna z groźniejszych chorób to obserwację i określenie zagrożenia wykonuje się przede wszystkim od wiosny, ale najczęściej w fazie początków kłoszenia. Zabieg należy wykonać pod koniec strzelania w źdźbło (BBCH 37) lub na początku kłoszenia (BBCH 51), jeśli objawy porażenia występują na górnych liściach (5-10% liści z plamami na pszenicy, 10-15% liści z plamami na pszenżycie) i utrzymuje się duża wilgotność.

 

Opracowanie:
Marek Radzimierski
Główny specjalista ds. zbóż  
KPODR w Minikowie O/Przysiek

Dla plonowania zbóż – woda i nawożenie są najważniejsze

 

Już w ubiegłym sezonie na ten aspekt technologii zwracaliśmy uwagę. Dziś, gdy ceny nawozów i innych środków do produkcji roślinnej gwałtownie wzrosły, jeszcze raz wracamy do tego tematu. Jednym z najważniejszych warunków uzyskiwania wysokich plonów zbóż jest bowiem zapewnienie roślinom stałego dostępu wszystkich niezbędnych składników pokarmowych wtedy, gdy roślina ich potrzebuje, zwłaszcza w okresach krytycznych – czyli w momentach przechodzenia z jednej fazy do drugiej. Warunkami najważniejszymi aby to osiągnąć są woda i wystarczająca ilość przyswajalnych form tych składników w glebie, dokładnie w tym momencie gdy są one potrzebne.

Przypominam, że najważniejsze dla rolnika jest uzupełnienie brakujących w glebie podstawowych składników nawozowych jak: fosfor, potas, magnez i wapń. Pierwszą czynnością wykonaną w tym zakresie musi być regulacja kwasowości gleby (pH), aby nawożenie pozostałymi składnikami było efektywne. Problemem jest bowiem nie tylko zbyt niskie pH gleby, ale i zbyt wysokie. Przy nadmiarze wapnia łatwo wchodzi ono w reakcje z innymi pierwiastkami, przez co blokuje pobieranie ich przez rośliny (np. fosfor).

Po uregulowaniu pH najważniejsze będzie uzupełnienie braków pokarmowych na polach (fosfor, potas, magnez) oraz pierwsze nawożenie ozimin azotem. Oczywiście nawozy podstawowe stosujemy przedsiewnie jesienią – oziminy i wiosną pod rośliny jare. Zawsze jednak mamy dylemat wiosną, czy już wejść w pole i jaką pierwszą dawkę azotu zastosować.

Przypominam – nawożenie azotem (dotyczy wszystkich nawozów zawierających azot) jest możliwe w Polsce dopiero od dnia 1 marca. Pozostałe nawozy można stosować wcześniej pod warunkiem, że gleba nie jest mokra, zamarznięta czy pokryta śniegiem. Fosfor, potas, magnez czy wapń można zastosować, kiedy tylko warunki na to pozwolą.

Mając to na uwadze, wiosną musimy rozpatrzyć i sprawdzić czy rośliny dobrze przezimowały i jakie są ewentualne straty. Czy nawożenie fosforowo-potasowe i magnezowe były na właściwym poziomie na oziminach i czy będzie konieczność uzupełnienia ich wiosną.

Od lipca 2018 roku wszedł w życie nowy „Program działań zapobiegających odpływowi azotu”, a to oznacza, że obowiązują następujące zasady: 

1 – nawożenie azotem (wszystkie rodzaje nawozów zawierających azot) możemy wykonać najwcześniej 1 marca, a najpóźniej 25 października na gruntach ornych (obornik do 31 października),
2 – nawozy naturalne, takie jak obornik, gnojówka gnojowica, pomiot ptasi i inne nie mogą być wywożone na pola (stosowane jako nawóz) wcześniej niż 1 marca – dotyczy to wszystkich rolników,
3 – niezależnie od terminu, rolnicy nie mogą nawozić pola jeżeli pole jest pokryte śniegiem alba zalane wodą,
4 – nie wolno nawozić pól zmarzniętych (nie dotyczy to gruntów powierzchniowo przemarzniętych w marcu gdy występują przymrozki),
5 – nie wolno nawozić pól podczas deszczu, gdy grunt jest zbyt przesiąknięty wodą,
6 – obornik można złożyć na polu bezpośrednio na gruncie w pryzmę i przetrzymać go do 6 miesięcy pod warunkiem że:

– pole będzie równe o dopuszczalnym spadku do 3%, w miejscu niepiaszczystym i niepodmokłym, w odległości większej niż 25 m od linii brzegowej wód powierzchniowych,
– obornik może być złożony w tym samym miejscu na tym polu nie wcześniej niż po 3 latach,
– lokalizację pryzmy obornika w danym roku na danej działce zaznacza się na mapie lub szkicu działki wpisując datę złożenia obornika, które przechowuje się przez 3 lata od dnia zakończenia składowania obornika.

Tak jak dotychczas, jeśli wymogi 3, 4, 5 są spełnione, to już w lutym można pole zwapnować czy wysiać mineralne nawozy fosforowe, potasowe, magnezowe czy wapniowe. Ale uwaga – jeżeli stosowany nawóz zawiera azot, to nie można go stosować przed 1 marca. (np. polifoski, amofoski i inne zawierające N,P,K,). Nowe przepisy nie zakazują wcześniejszego stosowania nawożenia mineralnego w ogóle – jedynie określają kompleksowo postępowanie z azotem zawartych w nawozach.

 

 

 

Pierwsze wiosenne zasilenie azotem ozimin jest najważniejszym zabiegiem agrotechnicznym warunkującym ich potencjalny plon. Azot jest głównym składnikiem pokarmowym roślin, ale jednocześnie bardzo podatnym na straty w wyniku wymywania, ulatniania, czy immobilizacji (czyli wchłonięcia) przez mikroorganizmy glebowe. Azot jest składnikiem, którego ruchliwość w środowisku jest wprost proporcjonalna do temperatury. Im cieplej, tym jest bardziej ruchliwy i dostępny roślinom, im zimniej ruchliwość i dostępność słabnie. Przy temperaturze 0oC i poniżej zera jego ruch i dostępność też spada praktycznie do zera. W związku z tym ważne jest umiejętne stosowanie azotu w takich dawkach i terminach, aby było to działanie racjonalne.

W zbożach wiosną zaleca się stosować co najmniej dwukrotne zasilanie azotem. Pierwszą dawkę azotu w oziminach stosuje się w momencie ruszenia wegetacji lub bezpośrednio przed jej ruszeniem. Drugą dawkę powinno się zastosować bezpośrednio przed fazą strzelania w źdźbło. W niektórych technologiach przy założeniu bardzo wysokich plonów, lub gdy zależy nam na białku, dodaje się także trzecią dodatkową (zazwyczaj mniejszą od drugiej) dawkę przed kłoszeniem.

Wiosną pierwszej dawki azotu nie wolno opóźnić i należy nawóz podać w formie dobrze rozpuszczalnej w wodzie (saletra amonowa itp. które zawierają azot w formie amonowej i azotanowej). Mocznik zawiera formę amidową, dlatego rośliny mogą z niego korzystać dopiero po jego hydrolizie do formy amonowej, a decyduje o tym kilka czynników, przy czym temperatura jest najważniejsza. Hydroliza mocznika przy temperaturze 10oC (gleba) przebiega w ciągu 21 dni, dlatego mocznik nie nadaje się do najwcześniejszego nawożenia ozimin na przedwiośniu, Uwalnianie azotu z mocznika wzrasta wraz ze wzrostem temperatury gleby i trzeba to przewidzieć.

Wielkość pierwszej dawki azotu zależy od takich czynników jak:

1 – gatunek, odmiana – pszenica ozima i pszenżyto ozime wymagają większych dawek niż żyto i jęczmień ozimy),
2 – termin siewu oziminy – im wcześniejszy wysiew, tym więcej pędów kłosonośnych jesienią i mniejsze potrzeby azotu na dokrzewienie, przy opóźnionym siewie odwrotnie – dawka musi być nieco większa i wczesna,
3 – rodzaj przedplonu, jego nawożenie i plonowanie – np. po rzepaku dobrze nawożonym i po strączkowych pierwszą dawkę można zmniejszyć,
4 – rodzaj i jakość gleby – na lepszych glebach wyższe plony i nieco wyższe dawki,
5 – planowana wysokość plonu oziminy – bardzo wysokie plony wymagają praktycznie trzech stosunkowo wysokich dawek i są silnie skorelowane z sytuacjami w pkt. 1, 2, 3, 4 j.w.
6 – zasoby wodne gleby – gdy jesienią i zimą występowały silne opady przy nie zamarzniętym gruncie, gleba może być „przepłukana” z azotu.

Na schemacie faz rozwojowych skali BBCH pokazano trzy okresy największego zapotrzebowania zbóż na azot:

– pierwsza dawka – wczesnowiosenna kończy tworzenie pędów (kończy krzewienie zwłaszcza przy później sianych oziminach), ale jest  niezbędna głównie do budowy kłosków i kwiatków, a więc odpowiada za wielkość kłosa,
– druga dawka kończy budowę kłosa i zabezpiecza przed nadmierną redukcją pędów i kłosków w kłosie (tzw. wielki okres),
– trzecia dawka ma za zadanie uzupełnić ewentualne niedobory azotu z mineralizacji oraz zabezpieczyć azot dla wytworzenia odpowiedniej ilości białka.

Wysokie nawożenie azotem ma sens tylko wówczas, gdy roślina jest dobrze zaopatrzona we wszystkie pozostałe składniki pokarmowe oraz w wodę. Nadmierne nawożenie azotem (N) zwiększa podatność na choroby, zachęca szkodniki do żerowania (zwłaszcza gdy brakuje potasu) zwiększa wyleganie, może także pogarszać jakość biologiczną. Dziś zgodnie z nowymi przepisami rolnicy muszą także zwrócić uwagę na odległości od brzegów kanałów, rowów, cieków wodnych czy brzegów jezior. Minimalna odległość powinna wynosić 5 m dla wszystkich nawozów zawierających azot z wyjątkiem gnojowicy, dla której ustanowiono 10 metrową strefę buforową. Takie odległości mogą ulec zmianie: zmniejszeniu o połowę tj. do 2,5 m (5 m gnojowica), jeśli nawozy aplikować się będzie doglebowo (np. siewnikami z aplikatorami nawozów wsiewającymi do gruntu i przykrywającymi nawóz) lub cała dawka będzie podzielona na 3 części i zastosowana w odstępach nie krótszych niż 14 dni.

Na koniec przypominam, jeśli mamy mało środków na wysokie nawożenie, to należy je odpowiednio rozłożyć. Największym błędem jest rezygnacja z nawożenia. Najlepsze jest ewentualne zmniejszenie nawożenia, ale proporcjonalne w stosunku do roślin będących w uprawie oraz uwzględnienie wszystkich przedstawionych powyżej zasad.

 

 

Opracowanie:
Marek Radzimierski
Główny specjalista ds. zbóż  
KPODR w Minikowie O/Przysiek

W tym sezonie wczesny siew szczególnie ważny

 

Ogromny wzrost cen środków produkcji rolnej i paliw spowodował konieczność dostosowania działań agrotechnicznych do zaistniałej trudnej sytuacji ekonomicznej tak, aby jak najefektywniej wykorzystać zasoby. Szczególnie ważne wiosną są agrotechniczne zabiegi, które pozwolą na minimalizację utraty zapasów wody glebowej nagromadzonej po zimie. Tylko przy odpowiednim gospodarowaniu wodą będziemy w stanie efektywnie stosować nawozy czy uzyskać odpowiednią skuteczność środków ochrony roślin, głównie herbicydów.

Najważniejsze zabiegi to przede wszystkim:

–  jak najwcześniejsze nawożenie azotowe rzepaku i zbóż ozimych oraz podział dawek azotu
   odpowiadający największemu zapotrzebowaniu na azot,

–  jak najwcześniejsze uzupełnienie deficytów składników pokarmowych (P, K, Mg) nawożeniem przedsiewnym fosforem,
   potasem i magnezem pod rośliny jare, a także ozimin, jeśli nie wykonano tego jesienią   przedsiewnie,

–  przygotowanie pola do siewu pod rośliny jare, przy możliwie najmniejszej liczbie zabiegów uprawowych
   (każdy zabieg to utrata wilgoci),

–  wczesny termin siewu: im wcześniejszy, tym lepszy,

–  głębokość siewu i obsada roślin – optymalne dla gatunku i odmiany – dla zbóż 2–4 cm, nie głębiej.

 

                 Klimatyczny bilans wodny.

 

To ważne przede wszystkim dlatego, że plonowanie roślin jarych, o krótkim okresie wegetacji (np. jęczmień jary itp.) zależy przede wszystkim od  dostępności wody. Jak podaje (IUNG i inne) dla zbóż jarych decydująca jest dostępność wody od 20 kwietnia do końca maja, a jak wiemy często w naszych warunkach wtedy występują susze (klimatyczny bilans wodny pokazuje deficyt w naszym regionie). Różne grupy roślin różnie reagują na wilgoć i jej brak, dlatego zarówno ilość, jak i częstotliwość opadów mają duże znaczenie. Każdy gatunek ma nieco inne wymagania i potrzeby. Warto o tym pamiętać.

Owies lubi wilgoć i woli gdy jest chłodniej, dlatego powinien być siany jako pierwszy na wiosnę. Kiełkuje już przy temp. +2 –3oC, choć optymalną temperaturą dla szybkiego początkowego rozwoju jest 5–7oC. Ten specyficzny gatunek zboża ma duże znaczenie, dlatego jego uprawa w naszym województwie jest stosunkowo stabilna. Uprawiany jest zarówno w siewie czystym, jak i w mieszankach. Owies siejemy przy gęstości około 400 ziaren na 1 m2 (IUNG) na głębokość 3–4 cm. Jako optymalny termin siewu wskazywany jest dla naszego regionu okres między 20 a 30 marca, najpóźniej do 3 kwietnia. Ale przy bardzo wczesnej wiośnie powinniśmy rozważyć wcześniejszy siew. Ze względu na właściwości fitosanitarne chętnie uprawiany jest w płodozmianach z dużym udziałem zbóż.

Pszenżyto jare to gatunek, który może dać bardzo dobre wyniki plonu w dobrej jakości paszowej w warunkach gleb przeciętnych i słabszych. Duże znaczenie dla osiągnięcia tego celu ma termin siewu (podobnie jak w przypadku owsa jak najwcześniejszy) ze względu na większe zapotrzebowanie na wilgoć oraz dłuższy okres wegetacji niż pozostałych zbóż jarych, nawet niż pszenicy jarej (210–212 dni do dojrzałości pełnej). Dlatego termin siewu dla tego gatunku jest taki sam jak dla owsa. Gęstość siewu optymalna to 450 szt./1 m2 przy głębokości 3–4 cm.

Pszenica jara zazwyczaj gwarantuje wyższą jakość wypiekową mąki niż pszenica ozima, gdyż większość odmian tej formy ma zdecydowanie wyższą jakość piekarniczą. Pszenicę jarą należy zasiać wcześniej niż jęczmień. Jest to ważne ze względu na wilgoć oraz dłuższy okres od wschodów do dojrzałości pełnej niż w przypadku jęczmienia. Optymalny termin siewu też przypada na 20–30 marca, przy możliwym opóźnieniu do 10 kwietnia. Głębokość siewu 2–3 cm przy gęstości około 360 ziaren/1 m2.

W przypadku jęczmienia jarego różnice w plonowaniu odmian praktycznie nie mają znaczenia, bo różnice są niewielkie i dotyczy to także odmian browarnych, które  plonują podobnie, a nawet lepiej niż pastewne. W obrębie tego gatunku różnice plonowania odmian praktycznie nie przekraczają 10% plonu. Duża część jęczmienia wysiewana jest w mieszankach z owsem i innymi gatunkami zbóż i roślin strączkowych głównie na paszę. Ten gatunek też powinniśmy siać wcześnie, ale nieco później, w bardziej ogrzaną i  suchszą glebę niż owies, pszenżyto jare i pszenicę jarą. Jęczmień jary woli, gdy przy siewie jest raczej sucho, a dobrze plonuje, gdy wilgoci jest pod dostatkiem, ale nie za  dużo. Woli jak pada częściej, ale po trochu. Optymalny termin siewu też przypada od 20 marca, ale trwa aż do 10  kwietnia, a po 10 kwietnia nie jest już wskazany, choć możliwy. Im później siejemy ten gatunek, tym bardziej narażamy się na słabe plonowanie.

W naszej strefie klimatycznej w kwietniu i maju prawie zawsze występują przymrozki, które czasem powodują jakieś straty, ale na nie praktycznie wpływu nie mamy. Jednak jak pokazuje nasze doświadczenie z wielu lat młode siewki zbóż jarych dobrze radzą sobie z niskimi temperaturami przy wcześniejszym siewie. Jednym z powodów jest to, że gleba nagrzewa się i utrzymuje temperaturę dłużej niż powietrze. O terminie siewu zadecydują przede wszystkim warunki pogodowe na przedwiośniu i wczesną wiosną. Inaczej będzie jeśli w połowie lutego nie będzie już mrozu i śniegu, a inaczej gdy zima definitywnie odejdzie dopiero w końcu marca – tak też bywa.

 

 

O tym kiedy zasiejemy, zadecyduje pogoda. Będzie bardzo dobrze, jeśli zboża jare zasiejemy do końca marca. Jednak jeśli siać będziemy dopiero w 1. i 2. dekadzie kwietnia, plony mogą być bardzo marne. Wszyscy eksperci zgodnie przewidują – głęboki deficyt wody w okresie wegetacji i wysokie temperatury wiosną i latem są i będą coraz częstsze. Deficyt wody w glebach w kilku poprzednich latach był silnie odczuwalny, zwłaszcza w centralnej Polsce. Obecnie sytuacja jest nieco lepsza, co nie znaczy, że pod koniec kwietnia i zwłaszcza w maju będzie jej pod dostatkiem na każdym polu.

Dobór właściwych odmian zbóż do siewu niezależnie od gatunku jest ważny ze względu na przeznaczenie przyszłego zbioru, ale i konieczność dostosowania do istniejących warunków glebowo-klimatycznych, w jakich gospodarstwo funkcjonuje. Odmiany różnie reagują na miejsce wysiewu (gleba, uwilgotnienie, rozkład temperatur) i stosowaną technologię. Odmiany cechuje zróżnicowana odporność na choroby i wrażliwość na szkodniki, co jest jednym z elementów integrowanej ochrony roślin. Dlatego wcześniej warto zapoznać się nimi korzystając ze stron internetowych hodowców odmian (można łatwo skorzystać np. poprzez stronę www.kpodr.pl/Krajowe Dni Pola w Minikowie) oraz z danymi Porejestrowego Doświadczalnictwa Odmianowego. Wyniki corocznych doświadczeń PDO stanowią porównanie wybranych odmian w naturalnych warunkach i to na najbliższym nam obszarze (województwie). Dlatego warto zapoznać się z tymi wynikami, publikowanymi każdego roku w I kwartale przez  Stację Doświadczalną Oceny Odmian np. w Chrząstowie. Ważne jest także to, że PDO uwzględnia dostępność nasion na rynku lokalnym. Ale trzeba pamiętać, że dostępność najnowszych odmian prezentowanych przez COBORU Słupia Wielka jest znikoma i ograniczona głównie do gospodarstw prowadzących reprodukcję.

W 2021 roku w województwie kujawsko-pomorskim w ramach badań PDO zalecane były odmiany:

– owsa: Bingo, Figaro, Perun, Romulus;

– pszenżyta j.: Dublet, Hugo, Mamut;

– pszenicy j.: Goplana (A), Fala (A), Harenda (B), Rusałka (A), Tybalt (A), Alibi (B), Aura (A);

– jęczmienia j.: Avatar, Basic, Bente, Etoile, KWS Atrika, KWS Fantex, KWS Vermont, Farmer, Pilote.

 

Warto też śledzić, jakie odmiany PDO zalecać będzie w 2022 roku. Opublikujemy je jak tylko się ukażą. Najbardziej odporne odmiany na susze to te, które w latach suchych plonują najlepiej. Dotyczy to praktycznie wszystkich gatunków zbóż. A im bardziej niekorzystne warunki, tym teza ta pewniejsza. Z tego powodu analiza danych COBORU i PDO mają bardzo duże znaczenie. Warto z nich korzystać.

 

 

Opracowanie.
Marek Radzimierski
Główny specjalista ds. zbóż  
KPODR w Minikowie O/Przysiek

Fot. Marek Rząsa

Mapka: IUNG Puławy

 

 

Stan upraw w środku zimy

Dopiero co sprawdzaliśmy przygotowanie roślin do zimy, a już musimy przygotować się do sprawdzenia jak w praktyce rośliny przetrwały ten okres. Zimotrwałość jest cechą, na którą składa się odporność na: wymarzanie, wypieranie, skorupę lodową, wysmalanie oraz wysadzanie roślin i rozrywanie korzeni. Najczęściej znaczne spadki temperatury bez okrywy śnieżnej sprawiają, że rośliny słabiej przygotowane do zimy mają mniejsze szanse na przetrwanie.

Mrozoodporność jest najważniejsza i zależy od gatunku i odmiany rośliny oraz zahartowania, które zachodzi przy stopniowym obniżaniu temperatur jesienią. Polega to na przejściu przez roślinę wewnętrznych przemian fizjologicznych i chemicznych, w procesie których zmienia się metabolizm. Bezpośrednim wynikiem działania mrozu na nieokryte śniegiem rośliny może być wymarznięcie polegające na tym, że kryształki lodu rozrywają tkanki roślin. I w tym roku także widać na polach wiele pożółkłych i zbrązowiałych liści, które przemarzły. Nie oznacza to jednak, że cała roślina zmarzła i uległa zniszczeniu. Nawet po najbardziej łagodnej zimie spotkamy takie rośliny zbóż ozimych czy rzepaku, których liście przemarzły. Dlatego zanim podejmiemy jakieś decyzje odnośnie tego, co dalej robić, trzeba dokonać sprawdzenia ile roślin przeżyło ten trudny okres i jaka jest ich kondycja.

Jak szybko sprawdzić przezimowanie plantacji?

Na przedwiośniu zazwyczaj pod koniec lutego lub na początku marca, po zejściu śniegów, ukazuje się prawdziwy obraz przezimowania ozimin. Silne mrozy, jakie zazwyczaj występują w styczniu i na początku lutego, praktycznie niszczą liście większości gatunków ozimych zarówno zbóż, jak i rzepaku. Musimy więc poczekać na reakcję plantacji na warunki pogodowe, czyli na odrost żywych roślin – tym bardziej, że w marcu mogą wystąpić jeszcze inne niż mrozowe uszkodzenia roślin. Jednak dla niecierpliwych i tych, którzy wcześniej chcą znać diagnozę, istnieje sposób na przyspieszenie wegetacji, poprzez:  

– przykrycie fragmentów pola białą agrowłókniną lub przezroczystą folią w kilku miejscach i obserwacja, czy są odrosty i ile ich jest (metoda łatwiejsza, ale nieco dłuższa przy niskich temperaturach);

– pobranie w kilku miejscach łopatą roślin z glebą (także zamarzniętą), włożenie ich do wazonów, kuwet itp. pojemników, przeniesienie do ciepłych jasnych pomieszczeń i obserwowanie, czy są odrosty i w jakiej proporcji (metoda trudniejsza, ale szybsza).
 

 

Lustracja rzepaku w środku zimy dokonana 13 stycznia br. pokazała, że okryty śniegiem rzepak wygląda bardzo dobrze. Co prawda widać już oznaki suchej zgnilizny na pojedynczych, uszkodzonych liściach, ale to normalne podczas zimy. Sucha zgnilizna występuje po każdej zimie, dlatego oprócz nawożenia azotem wczesną wiosną jednym z najważniejszych zabiegów jest zabieg fungicydem przeciwko chorobom rzepaku.
 

Aby ocenić faktyczną skalę uszkodzeń i wypadnięcia warto odczekać kilka ciepłych i słonecznych dni. To da nam odpowiedź na pytanie, co warto zachować? Uszkodzenia liści w przypadku zbóż i rzepaku nie oznaczają wypadnięcia. Dopiero gdy zmarznie węzeł krzewienia zbóż i nie wyrastają z niego nowe korzonki – roślina obumarła. Żywy węzeł, z którego pojawiają się nowe przyrosty przy braku liści oznacza jedynie pewne opóźnienie w rozwoju. Do wydania normalnego plonu na plantacji powinno zostać co najmniej 250 kłosów, co – zakładając około 3–5 rozkrzewień w zależności od gatunku – oznacza, że wystarczy już od 50–75 żywych roślin na 1 m2. Oczywiście plon nie będzie rekordowy, ale przynajmniej na granicy opłacalności, co powoduje, że przesiew może być nieopłacalny.

W rzepaku najważniejszy jest zdrowy korzeń. Zdolności regeneracyjne rzepaku i szybkość tego procesu dla tego gatunku jest bardzo duża. Gdy korzeń jest bardzo słaby, o grubości poniżej 1 cm średnicy, chory i uszkodzony przez szkodniki – rokuje bardzo słabo. Gdy jest gruby dobrze ukorzeniony i zdrowy – rokuje dobrze. Kluczem jest tutaj obsada roślin. Jeśli na polu zostanie na każdym 1 m2 nawet 25–30 roślin dobrze rokujących nie warto likwidować takiej plantacji. Ale uwaga, w niektórych przypadkach, gdy mamy nawet 10–15 roślin o silnych zdrowych korzeniach nie warto plantacji likwidować, zwłaszcza że siew nowej rośliny zapewne już nie zrównoważy poniesionych kosztów.
 

 

Zarówno późno siane oziminy (z lewej: siew późny, rośliny weszły w zimę w fazie 3 liści), jak i te siane w optymalnym terminie  (z prawej: rośliny mają już 2–3 rozkrzewienia) mają się bardzo dobrze pod niewielką, ale wystarczającą do ochrony przed mrozem warstwą śniegu. Na pojedynczych liściach widać ślady uszkodzeń mrozowych i chorób, które pojawiły się już jesienią.
 

Takie specyficzne obserwacje są na pewno nieco kłopotliwe, ale dają dosyć dużą pewność odnośnie stanu plantacji, a więc umożliwiają szybsze podjęcie decyzji o jej zlikwidowaniu lub pozostawieniu. Już po kilku dniach będzie widać reakcję roślin, a w ciągu 10–14 dni będziemy mieli już całkiem czytelny wynik.

Tegoroczna zima, tak jak w roku poprzednim, należała do tych normalnych w naszej strefie klimatycznej. Przede wszystkim było trochę śniegu, który dla ochrony przed mrozami jest najważniejszy. Podobnie jak w ubiegłym sezonie raczej nie należy się spodziewać dużych szkód w oziminach. Jak zawsze pojawiły się puste place jako efekt lokalnych podtopień (tzw. wymakanie), błędów w okresie siewu czy szkód wywołanych szkodnikami i chorobami.

W tym roku ze względu na drastyczny wzrost cen środków do produkcji rolnej, przede wszystkim nawozów i paliw, a co za tym idzie także pozostałych środków, w tym nasion, ogromne znaczenie będzie miała prawidłowa ocena przezimowania – zwłaszcza rzepaku. Pochopne przesiewanie plantacji, na których część roślin rokuje wydanie plonu – nie będzie opłacalne. Jeśli na polu zbóż ozimych pojawiają się place puste, ale są wystarczająco duże, opłaca się je uzupełniać roślinami jarymi tego samego gatunku, tak też większość rolników postępuje, zwłaszcza jeśli np. zboża produkowane są na paszę. Po rzepaku ozimym raczej tego nie zrobimy.

Jeśli rzepak jest do likwidacji, a był jesienią stosowany herbicyd – koniecznie trzeba sprawdzić czy przesiewany gatunek i odmiana (np. zboża jarego, roślin strączkowych, ziemniaków czy kukurydzy) nie jest wrażliwa na stosowany herbicyd. Dodatkowym problemem, jaki występuje na polach ozimych zbóż i rzepaku po długiej, mokrej jesieni i lekkiej lub normalnej zimie, takiej jak w tym roku, jest zdecydowanie większe nasilenie chorób, które wystąpiły już jesienią na wcześnie zasianych oziminach i szkodników (łokaś garbatek, śmietka ozimówka w zbożach czy śmietka kapuściana i pchełki w rzepaku). Już od jesieni, zwłaszcza na polach sianych wcześniej, zazwyczaj po lekkich zimach, jest zwiększona presja chwastów. Dlatego wczesna lustracja pól i wczesne zabiegi ochronne i w tym roku będą konieczne – pamiętamy, że herbicydy lepiej działają przy odpowiedniej wilgotności.
 

To częsty obraz zbóż ozimych na przedwiośniu, ale nie zawsze całkowite zwiędnięcie liści oznacza konieczność likwidacji plantacji. Najlepszą ocenę daje wczesne wykonanie tzw. „próby wazonowej” – pobranie łopatą ziemi z roślinami i przeniesienie w ciepłe miejsce na kilka dni, aby stwierdzić, czy z węzła krzewienia wyrastają nowe pędy.

 

Jeśli chodzi o zboża, to stan i kondycja roślin przed tegoroczną zimą były bardzo dobre, co było widać na polach. Na razie zasiane zboża rokują bardzo dobrze i dobrze, poza obszarami podtopień. Rokowania dla rzepaku też są dobre, choć nie wszędzie. Jeśli chodzi o podejmowanie decyzji o przesiewach, to konieczne jest zachowanie nieco cierpliwości.

 

 

Opracowanie.
Marek Radzimierski
Główny specjalista ds. zbóż  
KPODR w Minikowie O/Przysiek

Fot. Marek Rząsa

 

 

 

 

Nawożenie upraw, gdy są wysokie ceny nawozów, jest trudne

Co się stało z cenami jesienią 2021 roku wszyscy wiemy. Rosnące ceny gazu i innych paliw pociągnęły za sobą wzrost kosztów produkcji nawozów mineralnych. Tak się składa, że właśnie gaz jest bardzo ważnym czynnikiem biorącym udział w ich produkcji. Gdy do tego doda się inflację oraz wzrost kosztów pracy mamy odpowiedź na pytanie, dlaczego tak się stało. Jednak aby produkować płody rolne i osiągać wysokie plony dobrej jakości każdy rolnik musi stosować nawozy, gdyż nasze gleby nie są w stanie z własnych zasobów zabezpieczyć pokarmu dla wysokich plonów. Jak w związku z tym powinien zachować się rolnik? Jakie działania będą racjonalne? Aby na to odpowiedzieć, trzeba przypomnieć sobie kilka podstawowych zasad nawożenia.

Po pierwsze – należy uregulować kwasowość gleby (pH), aby nawożenie pozostałymi składnikami było efektywne. Regulacja odczynu gleby jest podstawowym warunkiem efektywnego nawożenia w każdych warunkach, tym bardziej, gdy często wiosną i latem brakuje wody. Zarówno zbyt niskie, jak i zbyt wysokie zakwaszenie gleby zmniejsza dostępność składników pokarmowych dla roślin (uwstecznianie, immobilizacja składników). Zbyt duże zakwaszenie hamuje rozwój systemu korzeniowego i penetrację gleby, wskutek czego ogranicza pobieranie składników pokarmowych przez rośliny i zwiększa ryzyko strat niepobranych przez rośliny składników nawozowych (wymywanie, erozja, odparowanie. Przy nadmiarze wapnia łatwo wchodzi ono w reakcje z innymi pierwiastkami, przez co blokuje pobieranie ich przez rośliny (np. fosfor).

Uwaga! Nie każda gleba powinna mieć pH na poziomie 7. Każdy typ gleby ma swój optymalny poziom kwasowości (tabela 1) i do takiego poziomu należy doprowadzić.
 

Tabela 1. Potrzeby wapnowania gleb mineralnych (wg Czuba)
Ocena potrzeb
wapnowania

Kategorie  agronomiczne gleb ornych  
pH w KCl

Użytki zielone

 

bardzo lekka

lekka

średnia

ciężka

gleby mineralne

gleby organiczne

konieczne

do 4,0

do 4,5

do 5,0

do 5,5

do 5,0

do 4,0

potrzebne

4,1 – 4,5

4,6 – 5,0

5,1 – 5,5

5,6 – 6,0

5,1 – 5,5

4,1 – 4,5

wskazane

4,6 – 5,0

5,1 – 5,5

5,6 – 6,0

6,1 – 6,5

5,6 – 6,0

4,6 – 5,0

ograniczone

5,1 – 5,5

5,6 – 6,0

6,1 – 6,5

6,6 – 7,0

   

zbędne

od 5,6

od 6,1

od 6,6

od 7,1

   


W tym miejscu trzeba przypomnieć, że jeśli mamy glebę bardzo lekką piaszczystą o pH 5,6 i więcej, to zwapnowanie takiej gleby jest błędem prowadzącym do dużych strat. Wolne jony wapnia będą blokować fosfor i potas, a nawozy będą nieefektywne. Dotyczy to praktycznie każdego typu gleb, ale na wyższym poziomie pH, dlatego w tabeli pokazano to jako nawożenie zbędne.

Trzeba też przypomnieć, że każdy gatunek rośliny ma inną tolerancję w stosunku do pH gleby, dlatego w płodozmianie powinniśmy uprawiać te gatunki, dla których nasza gleba jest najbardziej odpowiednia.
 

Roślina uprawna

Odczyn

ZBOŻA

pszenica

5,5 – 7,5

żyto

4,0 – 6,5

pszenżyto

5,0 – 7,0

jęczmień

6,0 – 7,5

owies

4,5 – 6,0

kukurydza

5,5 – 7,0

gryka

5,0 – 6,5

 

OKOPOWE

burak cukrowy

6,0 – 7,5

ziemniak

4,0 – 6,5

 
PRZEMYSŁOWE

rzepak

5,5 – 7,5

len

5,5 – 6,5

konopie

6,5 – 7,5

tytoń

6,5 – 7,0

 
STRĄCZKOWE

soja

6,0 – 7,0

łubin żółty

4,0 – 6,0

bobik, fasola, groch, łubin biały

6,0 – 7,5

 

MOTYKOWATE, TRAWY

seradela

4,5 – 6,5

lucerna

6,0 – 7,5

koniczyna czerwona

5,5 – 7,0

koniczyna biała

5,0 – 6,5

trawy

5,5 – 7,0


Przypominam, że im słabsza gleba, tym bardziej należy uprawiać w płodozmianie rośliny o większej tolerancji na niskie pH gleby. Efektywność nawożenia będzie większa.

Po drugie – jednym z najważniejszych warunków uzyskiwania wysokich plonów zbóż jest zapewnienie roślinom komfortowego, czyli stałego dostępu do wszystkich niezbędnych składników pokarmowych wtedy, gdy roślina ich potrzebuje, zwłaszcza w okresach krytycznych – czyli w momentach przechodzenia z jednej fazy do drugiej. Warunkami najważniejszymi, aby to osiągnąć są – woda i wystarczająca ilość przyswajalnych form tych składników w glebie dokładnie w tym momencie, gdy są one potrzebne. Mając to na uwadze najważniejsze dla rolnika jest uzupełnienie brakujących w glebie podstawowych składników nawozowych, takich jak fosfor, potas, magnez i wapń. Trzeba więc zbadać glebę, zaplanować plon rośliny, którą będziemy wysiewać i wtedy dopiero zaplanować nawożenie tak, aby bilans nie był ujemny dla tych wszystkich składników. Jednak wzrost cen mocno nam ogranicza możliwości i czasami nie jesteśmy w stanie zastosować tyle nawozów, ile wynika z założonego plonu. Dlatego najrozsądniejszym rozwiązaniem jest obniżenie założonego plonu do poziomu, jaki jesteśmy w stanie zabezpieczyć. Dzięki temu mamy pewność, że nasze nawożenie będzie w pełni efektywne i nie będzie pogarszać deficytu składników w glebie dla następnych roślin. Takie podejście nie oznacza, że plon będzie dużo niższy niż zakładaliśmy – może czekać nasz miła niespodzianka – z praktyki wiemy, że im gleba w lepszej kulturze i bardziej żyzna, tym bardziej prawdopodobny jest dodatkowy wzrost plonowania w korzystnych warunkach pogodowych. Najgorszą decyzją będzie zaniechanie nawożenia jakimś składnikiem, a w to miejsce np. zachowanie czy zwiększenie nawożenia azotem. To prowadzi do ewidentnych strat zarówno w plonie, jak i jego jakości oraz pogarsza efektywność.


Po trzecie – to gleba jest podstawowym źródłem pożywienia dla roślin (pojemność wodna i pojemność sorpcyjna gleb to wskaźniki jej żyzności), dlatego należy przede wszystkim o nią zadbać. To oznacza, że podobnie jak nasi dziadkowie, którzy przypominam – nie mieli dostępu do nawozów  mineralnych – musimy zadbać o glebę naturalnymi metodami, a więc płodozmian, poplony, nawozy organiczne – podstawą nawożenia. Tak więc, słoma czy inne resztki po zbiorach roślin uprawnych powinny zostać zagospodarowane na polach, na których zostały wyprodukowane. Poplony i międzyplony powinny na stałe wejść do płodozmianów. Rośliny poplonowe powinny być wysiewane w mieszankach z roślin łatwo i szybko rozkładających się po ich przemarznięciu czy mechanicznym zniszczeniu. Szczególnie ważne i dobre jest, jeśli wśród takiej mieszanki będą rośliny bobowate. Oczywiście składniki pokarmowe z tych roślin nie będą natychmiast dostępne, ale systematycznie stosowane stanowią bazę tworzącego się humusu, który jest podstawą dla pojemności sorpcyjnej gleb, im go więcej – tym pojemność sorpcyjna i pojemność wodna większe.


 
 
   


Stosowanie zbilansowanego nawożenia organicznego i mineralnego, resztki pożniwne i poplony w płodozmianie stanowią podstawę utrzymania zdolności sorpcyjnej gleb, a także poprawiają zdolności utrzymania wody.
 

Przypominam – nawożenie azotem (dotyczy wszystkich nawozów zawierających azot) jest możliwe w Polsce dopiero od 1 marca. Pozostałe nawozy można stosować wcześniej pod warunkiem, że gleba nie jest mokra, zamarznięta czy pokryta śniegiem. Fosfor, potas, magnez czy wapń (wapń jako uzupełnienie Ca, a nie jako regulator kwasowości) można zastosować także wiosną, kiedy tylko warunki na to pozwolą. Jeśli ktoś zrezygnował ze względu na koszty z nawożenia podstawowego ozimin jesienią można je uzupełnić wczesną wiosną na takim poziomie, na jaki nas stać zgodnie z zasadą pierwszą. Pod pozostałe rośliny stosujemy tradycyjnie jak zawsze przedsiewnie, albo łącznie z siewem przystosowanymi do tego celu siewnikami (kukurydza, buraki itp.).

 

Opracowanie.
Marek Radzimierski
Główny specjalista ds. zbóż  
KPODR w Minikowie O/Przysiek

Fot. archiwum KPODR